LITERATURA W ??WIETLE KERYGMATU

Marian Maciejewski

Marian Maciejewski

Marian Maciejewski (1937??), profesor zwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, historyk literatury, ucze?? Profesora Czes??awa Zgorzelskiego, po kt??rym kierowa?? Katedr? Literatury O??wiecenia i Romantyzmu (1978 ?? 1998).

Badacz tw??rczo??ci wielkich romantyk??w polskich (A.Mickiewicz, A.Malczewski, J.S??owacki, H.Rzewuski, I.Chod??ko). Zaproponowa?? now? interpretacj? tzw. literatury religijnej, okre??laj?c j? jako interpretacj? kerygmatyczn?, kt??r? sprawdzi?? w dydaktyce uniwersyteckiej i w licznych seminariach duchownych (Lublin, Krak??w, W??oc??awek, Kazimierz Biskupi).

Katechista w?drowny Wsp??lnot neokatechumenalnych. G??osi?? katechezy w Polsce, S??owacji, na Litwie, Bia??orusi i w Gruzji. Aktualnie odpowiedzialny za ewangelizacj? w ramach Drogi Neokatechumenainej na Ukrainie.

Autor ksi???ek: Narodziny powie??ci poetyckiej w Polsce (Wroc??aw 1970), Poetyka ?? Gatunek ?? Obraz. W kr?gu poezji romantycznej (Wroc??aw 1977), ??A??eby cia??o powr??ci??o w s??owo?. Pr??ba kerygmatycznej interpretacji literatury (Lublin 1991).

??Mi??ujcie waszych nieprzyjaci???? i m??dlcie si? za tych, kt??rzy was prze??laduj?? (Mt 5, 44).

Jednym z czynnik??w genetycznych, kt??ry wyzwoli?? proponowane zabiegi hermeneutyczne, by??o wieloletnie do??wiadczenie pisz?cego jako wyk??adowcy literatury w seminariach duchownych. Zaj?cia te przybiera??y najcz???ciej charakter konwersatori??w. Liczba mnoga wskazanej aktywno??ci dydaktycznej uzasadniona jest co najmniej trojako.

Po pierwsze, ??e prac? t? wykonywa??em b?d?? prowadz? dalej w kilku seminariach (Wy??sze Seminarium Duchowne we W??oc??awku, Instytut Ojc??w Paulin??w na Ska??ce w Krakowie, Wy??sze Seminarium Duchowne w Lublinie ?? jako kurs zwyczajny teologii w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim ?? kszta??c?ce opr??cz ksi???y diecezjalnych tak??e kler unicki, marian??w i kapucyn??w, oraz Wy??sze Seminarium Duchowne Misjonarzy ??wi?tej Rodziny w Kazimierzu Biskupim).

Po drugie, ??e zaj?cia te prowadz? ju?? od kilkunastu lat i po trzecie ?? najwa ??niejsze ?? ??e zmienia??y one sw??j charakter zar??wno pod wzgl?dem przekazywanych tre??ci, jak te?? w zakresie metodycznym. Ponadto od kilku lat prowadz? na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (sekcja pastoralna) wyk??ad Kerygmatyczna interpretacja literatury, jest on ju?? jednak owocem do??wiadcze?? i przemy??le??, o kt??rych za chwil?.

Oczywiste, ??e zar??wno charakter zaj??, jak i wprowadzane zmiany ?? cho? zawsze kierowane nadrz?dn? dyrektyw? przydatno??ci proponowanej refleksji humanistycznej dla poczyna?? formacyjnych oraz dla przysz??ej dzia??alno??ci duszpasterskiej ?? w du??ym stopniu uzale??nione by??y od postawy metodologicznej, indywidualnych zainteresowa?? i w??asnych bada?? naukowych a tak??e od zaj?? dydaktycznych wyk??adowcy w kulowskiej Katedrze Historii Literatury Polskiej O??wiecenia i Romantyzmu. To jeden istotny, powiedzmy ??laicki?, czynnik modyfikuj?cy.

Drugi, mo??e nawet wa??niejszy, wyznacza??y gwa??towne zmiany, zachodz?ce w Ko??ciele po Vaticanum II, kt??re wp??ywa??y na przemian? mojej ??wiadomo??ci chrze??cija??skiej, zw??aszcza ze wzgl?du na osobiste zaanga??owanie w tzw. drodze neokatechumenalnej prowadz?cej do odkrycia mocy chrztu i spe??nienia si? jego obietnic w postaci egzystencjalnej wiary zdolnej wzbudzi? uczynki ??ycia wiecznego proklamowane w Kazaniu na G??rze. Wiara, kt??rej dawc? jest Chrystus ??yj?cy w Ko??ciele, wyzwala ??ycie wieczne, m??wi?c ??ci??lej ?? jego pierwociny; ??ycie wieczne jako szczeg??lny spos??b bycia tu i teraz, p??yn?cy z pewno??ci, ??e B??g mnie kocha, otaczaj?c nieustann? opiek?. Pewno??? ta jest udzielana od wewn?trz jako ??wiadectwo Ducha ??wi?tego (Rz 8, 15-17).

Maj?c ju?? na ziemi tak rozumiane ??ycie wieczne, cz??owiek nie musi broni? swojej egzystencji, jest natomiast zdolny do realizacji swego najg???bszego powo??ania, kt??re upodabnia jego natur? do natury Boga: mo??e kocha? totalnie, bez ogranicze??, wychodz?c z mi??o??ci? nawet do nieprzyjaci????, i to nie tylko w sensie narodowym czy politycznym, ale przede wszystkim do wrog??w bezpo??rednio mu zagra??aj?cych (mog? to by? np. domownicy, kto?? w pracy). Nie musi ju?? broni? swojego ??ycia, kochaj?c do ko??ca, gdy?? ma w sobie ??ycie wieczne p??yn?ce z Boga.

Tak jak starochrze??cija??ski katechumenat, ten nowy charyzmat wzbudzony w Ko??ciele po Soborze Watyka??skim II ma by? szko??? wiary prowadz?c? do pe??ni chrze??cija??stwa. Dlatego w proponowanych uwagach ?? za co przepraszam zwolennik??w my??li bardziej zobiektywizowanej ?? nie uwolni? si? od refleksji subiektywnej, rezygnuj?c cz?sto ze wskazywania uzasadnie?? dla decyzji p??yn?cych z wewn?trznych nakaz??w i prze??wiadcze??. Ryszard Przybylski powie nawet wi?cej, a mianowicie, ????e pytanie o czysto??? metodologiczn? skierowane pod adresem refleksji hermeneutycznej jest nieuzasadnione?1.

Pocz?tkowo wydawa??o mi si?, ??e g????wnym celem prowadzonych zaj?? ma by? pomoc w zrozumieniu ??wiata lub ?? m??wi?c nowocze??niej ?? ??wiata tekst??w, a utw??r literacki b?dzie tu znakomitym pretekstem czy po??rednikiem. Jak kto?? powiedzia??: ??zrozumie? i i??? dalej?. St?d konwersatorium z zakresu j?zyka polskiego i literatury religijnej ?? owszem spe??niaj?c po??rednio inne cele ?? sta??o si? w mojej praktyce czym?? w rodzaju uniwersyteckich ?wicze?? z zakresu analizy dzie??a literackiego, oczywi??cie z preferowaniem utwor??w nale???cych do tzw. literatury religijnej. Chodzi??o nawet o to, by w interpretacjach wyczerpa? repertuar rodzajowy (liryka, epika, dramat), a sprawdzianem zdobytych umiej?tno??ci i wiadomo??ci mia??a by? zadowalaj?ca analiza utworu lirycznego.

Najpierw zapoznawa??em s??uchaczy z aktualnie ??obowi?zuj?cymi? teoriami dzie??a literackiego (fenomenologia, strukturalizm, pewne elementy semiotyki), a nast?pnie korzystaj?c z tych przes??anek przechodzi??em do morfologicznego opisu dzie??a, co mia??o bezpo??rednio s??u??y? interpretacji konkretnych utwor??w. Stawia??em r??wnie?? problem specyfiki utworu zawieraj?cego elementy religijne, szukaj?c odpowiedzi w mechanizmach motywacyjnych ??wiata przedstawionego b?d?? w kategorii autora jako nadrz?dnej instancji semantycznej utworu.

Tak zakrojony program, ambitny intelektualnie i poznawczo, przynosi?? cz?sto w trakcie egzekwowania wynik??w efekty mizerne lub karykaturalnie wykrzywione (np. ??argon naukowy stosowany w prymitywnej parafrazie utworu).

Najbardziej trapi??a i frustrowa??a bezradno??? s??uchaczy w praktycznym wykorzystywaniu zdobywanych umiej?tno??ci, czy to w rozumieniu utworu, czy w zastosowaniu zdobytych kategorii opisu w analizie tekst??w nieliterackich lub jakichkolwiek tekst??w kulturowych. By??y to dzwonki nawo??uj?ce, by zej??? ??do ??ycia?, np. do konkretnych potrzeb w przysz??ej pracy duszpasterskiej. W czym tu mo??e pom??c albo czego nauczy? polonista? Istnieje wszak??e w parafii wiele spotka?? paraliturgicznych czy wr?cz towarzyskich (akademie religijne, jubileusze, op??atki, ????wi?cone? itd. ), kt??re strasz? archaiczno??ci? form lub tandet? estetyczn?. Zaproponowa??em wi?c klerykom pisanie ??scenariuszy?. Zadanie dosy? atrakcyjne, okaza??o si? ono jednak bardziej testem ni?? efektywn? prac?. Nie mo??na przyszywa? nowych ??at do starego odzienia, ani wlewa? nowego wina do starych buk??ak??w. By??aby to praca dla Ko??cio??a szkodliwa, o??ywianie form umar??ych, kt??re spe??ni??y swoje zadanie i mog? odej???. Istniej? na prawach ci???enia tradycji tylko kulturowej.

Poczynione w ci?gu kilku lat do??wiadczenia m??wi??y jedno: trzeba znale??? czy przyj?? tak? formu??? metodyczn?, kt??ra korespondowa? b?dzie z najistotniejszym powo??aniem przysz??ych duszpasterzy. To jest zadanie oczywiste, a zarazem jakby zupe??nie zapoznane. Nic dziwnego, ??e Pawe?? VI m??wi?? nie o odrodzeniu si? Ko??cio??a, ale o konieczno??ci jego narodzenia si? jakby od nowa w naszych czasach w sensie psychologicznym i pastoralnym, ??e trzeba Ko??ci???? wsp????czesny odbudowywa? w historii, kt??r? prze??ywamy2.

A zatem dydaktyka seminaryjna musi wyrasta? z ??ycia Ko??cio??a i do jego budowy prowadzi?, nie za?? stawia? na pierwszym planie tworzenie kultury chrze??cija??skiej, kt??ra b?d?c niew?tpliw? warto??ci?, jawi si? jednak jako produkt uboczny i w omawianym kontek??cie nie mo??e by? celem sama w sobie. Ksi???a jako animatorzy ??ycia spo??eczno-kulturalnego mog? by? wspania??ymi humanistami, a jednocze??nie z chrze??cija??stwem nie mie? wiele wsp??lnego.

Zatem jak prowadzi? powierzone zaj?cia z zakresu literatury i j?zyka polskiego, by niezale??nie od ogranicze?? godzinowych, cz?sto s??abego przygotowania absolwent??w szk???? ??rednich objawia? poprzez teksty literackie istot? chrze??cija??stwa, dochodzi? do jego to??samo??ci? A ??e osi?gni ?cie tego jest niemo??liwe wy???cznie przez refleksj? intelektualn?, trzeba najpierw d???y? do uzyskania ????ywej? konkretyzacji dzie??a literackiego podczas zaj?? konwersatoryjnych. Sterowana dyskusja, swobodne wypowiedzi, dodatkowe pytania poucz? o zaawansowaniu konkretyzacji estetycznej ?? oczywi??cie w pe??ni tu mo??na wykorzysta? kategorie opisu teoretycznoliterackiego ?? by nast?pnie, korzystaj?c z tego twardego pod??o??a, m??c przej??? na poziom interpretacji kerygmatycznej. Bowiem nawet dzie??o, kt??re takiej funkcji nie zak??ada, interpretacji tego rodzaju podda? si? mo??e3. Zdradzi sw??j status usytuowania si? w S??owie Bo??ym, gdy ??zmusi si?? je do udzielenia odpowiedzi na pytania wyp??ywaj?ce z kerygmatu apostolskiego4.

Przybylski p??jdzie jeszcze dalej m??wi?c, ??e z punktu widzenia antropologii chrze??cija??skiej literatura jest kerygmatem. ??Kerygma znaczy tyle, co og??oszenie, g??oszenie, wezwanie, proklamacja, a nawet przestrzeganie zapowiedzi?. Badanie literatury czy jej udost?pnianie przez krytyk? literack? by??oby ?? jego zdaniem ?? swoistym ??uzupe??nieniem i rozszerzeniem? kerygmatu literatury, z tym, ??e ??w proces po??rednictwa musi by? powodowany mi??o??ci? (R. Przybylski).

??Kerygmat literatury? Przybylskiego jest poj?ciem analogicznym i zak??ada oczywi??cie kerygmat apostolski, owo S??owo zbawienia, kt??re Ojcowie Ko??cio??a uto??samiali z nasieniem Ducha ??wi?tego, by??o ono bowiem tym samym S??owem Boga, kt??re w Maryi pocz???o Jezusa, staj?c si? cia??em. A zatem nas bardziej b?dzie interesowa?? proces wchodzenia cz??owieka w S??owo Boga, w tym wypadku tego cz??owieka, kt??ry jest kreowany przez s??owo literackie. ??Kerygmat literatury? o tyle jest wi?c kerygmatem, o ile ??cia??o? literatury powraca w S??owo odwieczne.

Pytania tycz?ce owego powrotu w S??owo z zaznaczeniem stopnia oddalenia czy przybli??enia stanowi??yby g????wny zabieg hermeneutyczny. Nie trzeba dodawa?, ??e wzorca cz?sto trzeba ??szuka? w sobie?, o ile takie wcielenie S??owa zaistnia??o. To podstawowe pytanie towarzyszy? musi r??wnie?? procesowi dydaktycznemu, kt??ry staje si? swoist? katechez?.

Gdy wi?c w procesie konkretyzacji estetycznej dojdzie do nie tylko nieuniknionej, ale wr?cz po???danej identyfikacji czytelnika ze ??wiatem postaci (autora, narratora, podmiotu lirycznego, bohater??w), w??wczas wspomniane pytania zaczynaj? katechizowa? uczestnik??w konwersatorium, kt??rzy maj? tego mniejsz? lub wi?ksz? ??wiadomo???. Zaj?cia odbywane w du??ej wolno??ci, z konieczn? jednak szczero??ci?, maj? charakter bardzo powa??ny, a r??wnocze??nie s? pe??ne dynamicznego napi?cia, co doprowadza nieraz do bolesnych star?, wywo??anych najcz???ciej tym, co mo??na by nazwa? gorszeniem si? Ewangeli? (wszyscy zgrzeszyli, s?d mi??osierdzia, zbawienie przez ??ask?, a nie przez uczynki, kt??re przychodz? jako owoc zbawienia).

Wiadomo z historii Ko??cio??a pierwotnego, odnotowanej cho?by w Listach i w Dziejach Apostolskich, ??e tzw. kerygmat og??aszaj?cy spe??nienie si? Misterium Paschalnego w Jezusie Chrystusie by??o dla s??uchaczy Dobr? Nowin? o mo??liwo??ci wyj??cia ?? i to w pe??ni darmowo ?? ze ??mierci grzechu powoduj?cej g???bokie cierpienie egzystencjalne, wyp??ywaj?ce z niemo??no??ci kochania, do ??ycia wiecznego, czyli do ??ycia w koinonii z bra?mi i siostrami, kt??ra stanowi cia??o zmartwychwsta??ego Pana.

Kerygmat powo??ywa?? wi?c Ko??cio??y. Jako S??owo zbawienia jest on odpowiedzi? Boga mi??o??ci na najwa??niejszy egzystencjalny problem cz??owieka ?? na l?k przed ??mierci?. Chrystus przychodzi, by zerwa? p?ta ??mierci i da? cz??owiekowi wolno??? dzieci Bo??ych:

Poniewa?? za?? dzieci uczestnicz? we krwi i ciele, dlatego i On tak??e bez ??adnej r????nicy sta?? si? ich uczestnikiem, aby przez ??mier? pokona? tego, kt??ry dzier??y?? w??adz? nad ??mierci?, to jest diab??a, i aby uwolni? tych wszystkich, kt??rzy ca??e ??ycie przez boja???? ??mierci podlegli byli niewoli (Hbr 2, 14-15).

S??owa z Listu do Hebrajczyk??w diagnozuj? sytuacj? cz??owieka, kt??ry czyni?c niew??a??ciwy u??ytek ze swojej wolno??ci, chc?c pe??ni? swoj? wol?, od???czy?? si? od Boga i sam sta?? si? bogiem swojego ??ycia, by wyrokowa?, co dla niego dobre, a co z??e. Od???czaj?c si? od mi??o??ci Boga (Rdz 3, 8-12) ?? ??r??d??a swego ??ycia, cz??owiek do??wiadczy?? g???bokiej samotno??ci i zobaczy?? ?? jak m??wi Ksi?ga Rodzaju ?? ????e jest nagi?. Nagi ?? to znaczy totalnie bezbronny, ??okradziony?, egzystuj?cy w wymiarze spot?gowanej samotno??ci oraz zagro??enia, innymi s??owy ??pozostaj?cy pod w??adz? ??mierci?. Ale jak zapewnia Pismo: do nie??miertelno??ci B??g powo??a?? syn??w ludzkich. Pragnienie ??ycia wiecznego, kt??re przed grzechem znajdowa??o spe??nienie w mi??o??ci Boga, trwa w cz??owieku nadal, oczekuj?c nieustannych realizacji, poniewa ?? na sta??e zosta??o wpisane w jego natur?. To pragnienie musi by? zaspokajane.

Tu w??a??nie nale??a??oby otworzy? margines, kt??ry zawar??by w sobie rozleg??e obszary literatury usi??uj?cej da? odpowied?? na oczekiwania cz??owieka, by ??nie umrze? ca??y?. Literatura ta jest w gruncie rzeczy bardzo bliska ??ycia, bliska ludzkiej sytuacji egzystencjalnej, kt??r? tzw. kerygmat negatywny artyku??uje jako ch?? zag??uszenia pustki ??ycia (??nago??ci?), g???bokiego absurdu, kontemplowania z dnia na dzie?? czasu wiod?cego ku unicestwieniu, na co cz??owiek absolutnie nie mo??e si? zgodzi?. Tak bowiem ?? egzystencjalnie, a nie tylko jurydycznie ?? do??wiadcza on ????mierci grzechu?, owego od???czenia od mi??o??ci Boga (por. Rz 8, 34-38), zrealizowania swojej ??niezale??no??ci?.

Przez ??boja???? ??mierci? cz??owiek pozostaje w niewoli demona, kt??ry zaczyna mu teraz dyktowa? regiony dzia??ania, cho? jest on przekonany, ??e pe??ni swoj? w??asn? wol?. Tkwi bowiem wciemno??ci, o kt??rej wielokrotnie m??wi Pismo ??w., ??e tylko Chrystus mo- ??e z niej wyprowadzi? (1 J; J 3, 19-21; 8, 12). Jednak nim si? ona rozproszy, cz??owiek sam usi??uje zapewni? sobie ??ycie, owo ??bycie kochanym?, gdy?? wykorzeniony z mi??o??ci Boga, przyczepia swoje macki do wszystkiego, co ?? jego zdaniem ?? mo??e mu t? mi??o??? zapewni?. Nie zdaje sobie sprawy z ogromu pragnienia, nie wie, ??e tylko B??g mo??e je ugasi?. Przyczepia si? wi?c przede wszystkim do drugiego cz??owieka, dzia??aj?c w kra??cowych sytuacjach na podobie??stwo wampira wysysaj?cego do ko??ca krew, czyli ??ycie. Przywo??a? by tu nale??a??o prorocz? intuicj? prozy gotyckiej, ballad i romantycznych powie??ci poetyckich serwuj?cych t? figur? na pewno z ograniczon? ??wiadomo??ci?.

Morali??ci ??redniowieczni i p????niejsza praktyka katechetyczna, odwo??uj?c si? do ??w. Jana, m??wili o ??po???dliwo??ci cia??a, po???dliwo??ci oczu i pysze tego ??ycia? (1 J 2, 16), by zobrazowa? sytuacj? cz??owieka pozostaj?cego w niewoli diab??a ze wzgl?du na strach, jaki ma przed ??mierci?. Cz??owiek skaza?? si? na permanentne uprawianie idolatrii z pieni?dzem jako symbolem wszelkich zabezpiecze??, tak??e emocjonalnych i ambicyjnych.

Ile?? utwor??w, zw??aszcza w zakresie literatury zaanga??owanej w obronie sprawiedliwo??ci spo??ecznej, b?dzie z ??dobr? wiar?? stacza? boje o szcz???cie cz??owieka widziane w dobrobycie materialnym. Demon skwapliwie zatroszczy si? o to, by do czasu t? wiar? podtrzymywa?, najbardziej jednak zale??y mu na eskalacji nienawi??ci, bez kt??rej niemo??liwa jest ??adna walka. Poza oparciem swojego ??ycia na idolach ?? a mog? nimi by? wszelkie warto??ci poddane procesowi deifikacji (??ja sam?, drugi cz??owiek, seks, ma????e??stwo, dzieci, nar??d, dobra materialne, nauka, sztuka, kultura, religia nawet) ?? innym sposobem na ??ycie, pozostaj?cym do dyspozycji cz??owieka zamkni?tego w pier??cieniu strachu przed ??mierci? s? najr????norodniejsze formy ucieczki od psychospo??ecznych reali??w swojej egzystencji, wszystko za?? po to, aby nie cierpie?, gdy?? dozna?? faktycznego pora ??enia zarzewiem ??mierci. W j?zyku kultury owe alienacje ?? o ile wprost nie zagra??aj? ??yciu jednostki czy spo??ecze??stwa ?? przybieraj? cz?sto grzeczne okre??lenia hobby b?d?? sublimacji.

Proponowana kerygmatyczna interpretacja dzie??a literackiego zidentyfikuje i obna??y wzgl?dn? warto??? utwor??w, kt??re w r????nych formach eskapizmu ?? tak??e estetycznego ?? wystawiaj? recept? na szcz???cie czy przynajmniej chc? da? sobie spos??b ??na prze??ycie?, przetrwanie.

W sytuacj? tak rozumianej niewoli cz??owieka wkracza zbawcza interwencja Boga objawionego w Jezusie Chrystusie. On, mimo i?? by?? Bogiem, sta?? si? cz??owiekiem, ??ogo??oci?? samego siebie, przyj?wszy posta? s??ugi, stawszy si? podobnym do ludzi? (Flp 2,7), by partycypowa? w ludzkiej kondycji, znosz?c z pokor? jej ograniczenia. W ten spos??b m??g?? sp??aci? d??ug Adama, kt??ry b?d?c cz??owiekiem, chcia?? sta? si? Bogiem. Przyj??? ludzk? niedol?, cierpienie i ??mier? na krzy??u przeznaczone dla cz??owieka jako owoc jego grzechu ?? sta?? si? jakby grzechem dla nas ?? wierz?c do ko??ca w mi??o??? Ojca.

Oto przejmuj?ca kenoza Boga, stanowi?ca dla cz??owieka Drog?, by i on m??g?? powr??ci? do domu Ojca! A poniewa?? Jezus nie szemra??, nigdy nie w?tpi?? w mi??o??? Ojca, dlatego B??g powo??a?? Go z martwych i w ten spos??b obwieszcza wszystkim Dobr? Nowin? o odpuszczeniu grzech??w (Rz 4, 25), tak??e bogob??jstwa, bo to nasze postawy zaprowadzi??y Jezusa na krzy??. Zmartwychwsta??y Chrystus zosta?? ustanowiony Panem nad wszelkimi mocami kr?puj?cymi cz??owieka (Dz 2). Uwalnia go tak??e od przekle??stwa p??yn?cego z niemo??no??ci zrealizowania Prawa, daj?c nam je teraz spe??nione jako dar:

Co bowiem by??o niemo??liwe dla Prawa, poniewa?? cia??o czyni??o je bezsilnym, [tego dokona?? B??g]. On to zes??a?? Syna swego w ciele podobnym do cia??a grzesznego i dla [usuni?cia] grzechu wyda?? w tym ciele wyrok pot?piaj?cy grzech, aby to, co nakazuje Prawo, wype??ni??o si? w nas, o ile post?pujemy nie wed??ug cia??a, ale wed??ug Ducha (Rz 8, 3-4).

Chrystus postawiony po prawicy Ojca ?? widzia?? Go tam ju?? umieraj?cy m?cze??sko ??w. Szczepan (Dz 7, 56) ?? zsy??a w dniu Pi??dziesi?tnicy na aposto????w swojego Ducha ??wi?tego, przeobra??aj?cego od wewn?trz ich serca, a przez to samo burzy rozdzielaj?ce bariery. Z??amany zostaje pier??cie?? strachu przed ??mierci?, aposto??owie mog? kocha? nie tylko siebie nawzajem, swoich przyjaci????, ale i wrog??w. S? zdolni do wype??nienia teraz serca Prawa, kt??rym s? mi??o??? i mi??osierdzie.

Oto tre??? Dobrej Nowiny, kerygmat. Przepowiadany staje si? ??r??d??em nowego ??ycia ?? ??ycia wiecznego. W g??upstwie przepowiadania tkwi moc, by to ??ycie wzbudzi?, trzeba tylko w to g??upstwo uwierzy?.

Sakramenty inicjacji chrze??cija??skiej, zw??aszcza chrzest, ??przepowiadaj?ce? kerygmat j?zykiem ??znak??w sakramentalnych?, s? obok S??owa Bo??ego obecno??ciami ??yj?cego w Ko??ciele Chrystusa; przychodzi On do cz??owieka, by go wyprowadzi? z niewoli ??mierci, kt??r? spowodowa??o od???czenie si? od Boga, i by go wprowadzi? do wolno??ci dzieci Bo??ych, do Ziemi Obiecanej, gdzie ju?? mo??na kosztowa? pierwociny uczty eschatologicznej ?? Eucharysti?.

T? moc kerygmat ma tak??e dzisiaj5. Ponadto rzuca on ??wiat??o na okre??lenie to??samo??ci chrze??cija??stwa ?? ??e nie jest ono filozofi? w sensie przyj?cia okre??lonej teodycei, nie jest moralizmem, bo w??wczas Chrystus zamiast zbawienia przyni??s??by spot?gowane do maksimum ograniczenie prawem (??Moj??esz do kwadratu?) i nie jest religi? w sensie religii naturalnej, gdy?? objawia?? je B??g cz??owiekowi jako manifestacj? swojej mi??o??ci. Religie naturalne zamieniaj? interwencj? Boga na aktywno??? cz??owieka parali??owanego strachem. To cz??owiek jest ich tw??rc?. Natomiast chrze??cijanina stwarza interwencja Boga w jego histori?6, Boga, kt??ry jako pierwszy przychodzi do cz??owieka, pozostawiaj?c mu jednak wolno??? odpowiedzi.

Kerygmatyczna interpretacja literatury zak??ada szczeg??lne dyspozycje hermeneutyczne wyp??ywaj?ce z egzystencjalnego spotkania z Chrystusem zmartwychwsta??ym. Zdaniem Kierkegaarda dzieje si? to ??przez g???bsze zanurzenie si? w egzystencji?7. Tak rozumiany hermeneuta przypomina??by w sferze ??wiadomo??ci i postaw Ricoeurowskiego kaznodziej?,

[…] kt??ry wypowiada??by samo tylko s??owo wyzwolenia, a nigdy nie rzuca?? s??owa zakazu i pot?pienia, [. . . ], kt??ry g??osi??by krzy?? i zmartwychwstanie Chrystusa jako pocz?tek tw??rczego ??ycia i wyci?gn???by na u??ytek naszej epoki wszystkie konsekwencje Paw??owej antynomii pomi?dzy Ewangeli? a Prawem. Wed??ug tej antynomii sam grzech okaza??by si? w mniejszym stopniu przekroczeniem zakazu ni?? przeciwie??stwem ??ycia w ??asce. Grzech oznacza??by wtedy ??ycie pod panowaniem Prawa, to znaczy taki spos??b bycia, w kt??rym egzystencja ludzka zamkni?ta jest w przekl?tym kr?gu prawa, wykroczenia, poczucia winy i buntu8.

Tak prze??ywane chrze??cija??stwo stawia powa??ny znak zapytania pod adresem literatury tzw. humanizmu laickiego, kt??r? przy mg??awicowym pojmowaniu to??samo??ci chrze??cija??stwa sk??onni byliby??my ?? nie wiadomo po co ?? skwapliwie chrzci?.

Literatura ta szuka samoocalenia9 w wymiarze spo??ecznym, psychologicznym i filozoficznym, nie zak??adaj?c faktycznej interwencji Boga. Zdolna jest np. heroicznie w imi? solidarno??ci ludzkiej postulowa? pomoc cz??owiekowi, proponuj?c bohaterski aktywizm, kt??ry w ostateczno??ci s??u??y samorealizacji, buduje cz??owieka, stanowi form? trudno rozpoznawalnego egotyzmu czy wr?cz egoizmu (Albert Malraux, Dola cz??owiecza; Antoine Saint-Exup?ry, Nocny lot, Ziemia, planeta ludzi10; Axel Munthe, Ksi?ga z San Michele; Zbigniew Herbert, Pan Cogito).

Inn? postaci? samozbawienia mo??e by? egzystencjalny heroizm, kt??ry postuluje poprzez poznanie siebie przyj?cie swego ograniczenia, a zatem mo??liwo??? ??ycia w obliczu ??mierci (D??uma Alberta Camusa, Los cz??owieka Michai??a Szo??ochowa). Przes??anie Pana Cogito Herberta, stanowi?c jakby antologi? wsp????czesnych postaw i warto??ci humanistycznych, wyznacza w incipicie i t? ??drog??:

ID? DOK?D poszli tamci do ciemnego kresu po z??ote runo
nico??ci twoj? ostatni? nagrod?11

Jak wskazuje nawet potoczne do??wiadczenie, jest to jednak ??droga? niemo??liwa i w ostateczno??ci cz??owiek szuka ocalenia w samozachowawczych mechanizmach psychologicznych, wchodz?c nie??wiadomie w zak??amanie. Dotyczy to tak??e postaw spot?gowanego aktywizmu dla dobra drugiego, o ile pomagaj?cy nie jest wewn?trznie zbawiony, czyli wolny, lecz dzia??a tylko si??? dobrej woli. Munthe w Ksi?dze z San Michele, cho? jest zafascynowany totaln? mi??o??ci? ??w. Franciszka do ca??ego stworzenia, wr?cz takie zak??amanie postuluje. Godzi si? na ucieczk? w pozorn? chorob?, by wyzwoli? si? od cierpienia powodowanego bezsensem ??ycia, by poradzi? sobie z czasem, kt??ry zabija. Cz??owiek ??egzorcyzmuje? wi?c czas, by ??y? w fikcjach i alienacjach, nigdy nie ??yj?c w swoim czasie. S? to ucieczki ??w kraj lat dziecinnych?, witalne napawanie si? chwil?, odbieranie czasu przysz??ego jako alegorii wieczno??ci (Mickiewicz, Liryki loza??skie) 12. A wiadomo np., ??e chrze??cijanin nie powraca do utraconego raju, lecz w Chrystusie, kt??ry w swoim ciele otworzy?? drog? prowadz?c? do Ojca, zyskuje natur? samego Boga. Cz??owiek musi ??wyj???? i odby? Drog?; stanie si? to jednak w??wczas, gdy do??wiadczy wcze??niej, ??e

B??g […] z mi??osierdzia ?? jak poucza Ireneusz z Lyonu ?? oddali?? cz??owieka od drzewa ??ycia […] po to, by cz??owiek nie pozosta?? grzesznikiem na zawsze i by grzech nie by?? nie??miertelny, a z??o niesko??czone i nieuleczalne13.

W??a??ciwe zatem perspektywy chrze??cija??skie otwieraj? Ksi?gi Wyj??cia, a nie Ksi?gi Powrotu14, chyba ??e powracaj?cy Abel odczytywany b?dzie tak jak w opowiadaniu Jerzego Andrzejewskiego Teraz na ciebie zag??ada15 ?? jako figura Chrystusa przebaczaj?cego bratu-zab??jcy. Andrzejewski z mitem powrotu zmaga?? si? ju?? wcze??niej, w??a??nie w Bramach raju.

Szturm, kt??ry przeprowadza krucjata dzieci?ca na ??bramy raju?, zamykaj?ce s??oneczne Jeruzalem, ko??czy si? fiaskiem. Chodzi tu nie tylko o zgodno??? z prawd? historyczn? tycz?c? wypraw krzy??owych dzieci (1213 r.), ale w oparciu o motywacje psychospo??eczne i, szerzej, kulturowe ?? o demaskacj? mitu religijnego. Obna??enie inspiracji p??yn?cych z dewiacji seksualnych, z manichejskiego rozdarcia mi?dzy cia??em a dusz?, z idealistycznego oderwania si? od ziemi, ze st???onej w magicznym rytualizmie religijno??ci zabija mo??e Boga religii, ale nie mo??na broni? Marksa i Freuda dosi?gn?? ??Boga wiary?, Boga objawienia biblijnego. Warto pami?ta?, ??e kampania toczy??a si? o pusty gr??b… Mo??emy tu powt??rzy? za Jacques??em Durandeaux, ??e

Uczyni??o si? Boga tak ??atwym, ??e sami siebie postawili??my na Jego miejscu. Marks i Freud nie mieli trudno??ci z demistyfikacj? takiego boga. Tylko ten, kto jest ??wiadkiem wy???cznie samego siebie mo??e ba? si? demistyfikacji. Je??eli B??g jest naprawd? Kim?? innym, to czego w??a??ciwie mamy si? ba?? Albo cz??owiek Bo??y jest ??wiadkiem Kogo?? Innego, albo jest ??wiadkiem wy???cznie siebie samego, i wtedy NIC nie ma warto??ci16.

Z odwagi, do kt??rej zach?ca autor ??ywych pyta?? do ??martwego? Boga, nale??y korzysta? nawet i wtedy, gdyby si? okaza??o, ??e manifestowane chrze??cija??stwo stanowi tylko fasad? b?d?? ornament, skrywaj?ce budowl? g???boko poga??sk?, cho? niew?tpliwie humanistyczn?… S??owa Chrystusa wzywaj?ce do poddania si? wyzwalaj?cej prawdzie (J 8, 32) wielokrotnie mo??na by??o zweryfikowa? w procesie dydaktycznym, gdy s??uchacze zach?ceni do identyfikacji ze ??wiatem sens??w interpretowanego utworu, odnajdywali w sytuacji lirycznej utworu swoje sytuacje egzystencjalne, by potem bole??nie stwierdzi?, ??e nie maj? one nic wsp??lnego z do??wiadczeniem prawdziwie chrze??cija??skim.

Do??wiadczenie takie dzia??a zawsze oczyszczaj?co i wzywa do nawr??cenia. Lustrem identyfikuj?cym ??to??samo??? ontyczn?? bywa?? cz?sto liryk Czes??awa Mi??osza W mojej ojczy??nie, daj?cy udr?czonej ??wiadomo??ci azyl w wyolbrzymionych wzrokiem dziecka pejza??ach. Wspomnienie tak mocne (??Chmury szerokie, rozdarte, cudowne / Pami?tam, kiedy wzrok za siebie rzuc??17), ??e zatrzymuje czas, wprowadzaj?c wymiar z??udnie osi?gni?tej wieczno??ci18.

I cho? ??w pejza?? w drugiej strofie na powr??t pora??ony zostanie ??mierciono??nym dzia??aniem czasu, przypominaj?c l?ki dzieci??stwa, prawda ta nie dosi?gnie jednak kraw?dzi wieczno??ci w wymiarze eschatologicznym. Podmiot nie wejdzie w ??wi?to, uobecniaj?c swoim ??yciem eschatologi?, lecz utrzyma duchow? schizofreni? jako symptom ??ycia niezbawionego z egzystencjalnego udr?czenia, zadowalaj?c si? pseudozbawieniem osi?gni?tym w wymiarze stoickiej racjonalizacji:

??pi w niebie moim to jezioro cierni. Pochylam si? i widz? tam na dnie Blask mego ??ycia. I to, co straszy mnie, Jest tam, nim ??mier? m??j kszta??t na wieki spe??ni.

Istnieje wreszcie ?? jak wiadomo ?? bardzo bogata literatura moralistyczna, szlachetna nawet w swoich ambicjach (np. Medaliony Zofii Na??kowskiej), ??arliwie postuluj?ca spe??nianie prawa. A nawet w swojej retoryce jakby tego spe??nienia w intencjach dost?puj?ca… Tymczasem ?? jak poucza ??w. Pawe?? ?? prawo zdolne jest tylko okre??li? si??? grzechu, ale nie jest zdolne nikogo zbawi? (Ef 2, 4-10). Pan Cogito Herberta zgorszony cielesno??ci? odkupienia, owym ??najgorszym pojednaniem? 19, chce jednak wierzy? w nieosi?galne dobro. Osi?gn?? je cho?by przez magiczne zakl?cia powt??rze??, w imi? ??bajek i legend?, wimi? solidarno??ci z przodkami ?? Gilgameszem, Hektorem, Rolandem: powtarzaj stare zakl?cia ludzko??ci bajki i legendy bo tak zdob?dziesz dobro kt??rego nie zdob?dziesz

powtarzaj wielkie s??owa powtarzaj je z uporem jak ci co szli przez pustyni? i gin?li w piasku

a nagrodz? ci? za to tym co maj? pod r?k? ch??ost? ??miechu zab??jstwem na ??mietniku

id?? bo tylko tak b?dziesz przyj?ty do grona zimnych czaszek do grona twoich przodk??w: Gilgamesza Hektora Rolanda obro??c??w kr??lestwa bez kresu i miasta popio????w

      b?d?? wierny Id??

Heroizm i wierno??? w imi? solidarno??ci og??lnoludzkiej, w imi? wielkiej tradycji kulturowej; ale moc p??yn?ca tylko z takiego powo??ania jest zawodna, trzeba wprowadza? si? w trans, powtarzaj?c wielkie s??owa, powtarzaj?c je z uporem… Adresatami takiego moralizmu mog? by? rzeczywi??cie tylko nadludzie: p????bogowie, herosi. Przyzywani pragnieniami ludzko??ci dost?puj? ??ycia tylko w poezji.

Ale nie zbawi, to znaczy nie wprowadzi tu i teraz w ??ycie wieczne, nawet religia rozumiana jako religia naturalna20. Do niczego nie s? przydatni ??Budda niefrasobliwy, Jezus frasobliwy? z Pokoju samob??jcy Wis??awy Szymborskiej21, gdy?? stworzeni zostali przez cz??owieka i mog? posiada? najwy??ej jego moc. Nie zabezpieczaj? ??ycia przed ??mierci?. Egzystuj? tylko w wymiarze kultury na podobie??stwo Gilgamesza, Hektora, Rolanda.

W tej redukcjonistycznej refleksji nie chodzi wy???cznie o zaw???enie zakresu tzw. literatury religijnej, ale przede wszystkim o to, i?? literatura ta, maj?c niewiele wsp??lnego z my??leniem i z do??wiadczeniem chrze??cija??skim, potocznie uwa??ana za wielk? sojuszniczk? Ko??cio??a, w gruncie rzeczy zamazuje jego obraz.

Proponowana egzegeza kerygmatyczna pozwala seminarzystom wynie??? korzy??? o wiele wi?ksz? z prze- ??ywanej interpretacji literatury, kt??ra schodzi do otch??ani ludzkiej egzystencji, by ujawni? absurd istnienia (Franz Kafka, Proces, Zamek; Albert Camus, Obcy, Kaligula; Jean Paul Sartre, Drogi wolno??ci; P?r Lagerkvist, Kat, Karze??, Mariamne; G??nter Grass, Blaszany b?benek; Samuel Beckett, Czekaj?c na Godota; Friedrich D??rrenmatt, Romulus Wielki, Anio?? zst?pi?? do Babilonu, Wizyta starszej pani; Eugen Barbu, Ksi????). Opisuje ona bowiem, jakby nieskr?powana ??adn? ideologi?, przekle??stwo cz??owieka, kt??re dosy? oczywi??cie daje si? interpretowa? jako konsekwencja grzechu, owej biblijnej ??mierci cz??owieka.

Mo??na zatem powiedzie?, ??e literatura ta, ujawniaj?c egzystencjaln? prawd? cz??owieka, proponuje jakby po??ow? kerygmatu lub ?? inaczej m??wi?c ?? kerygmat negatywny.

??w absurd istnienia cz?sto dochodzi do g??osu, mimo i?? rzeczywisto??? spo??eczno-polityczna jest zanurzona ?? jak u Barbu ?? w kontek??cie jaskrawo ??chrze??cija??skim?, w tym wypadku w religii prawos??awnej. Szukanie szcz???cia we w??adzy opartej na politycznym makiawelizmie lub w nieograniczonych anarchicznych spe??nieniach seksualnych ?? jak w Kaliguli Camusa ?? tym bardziej ujawnia ??mierteln? pustk? otoczon? martwym ornamentem bizanty??skiego chrze??cija??stwa.

Grzech ?? wed??ug teologii ??w. Paw??a ?? rodzi ??mier? ontyczn?, kt??ra degraduje cz??owiecze??stwo, degeneruj?c jego natur?. I tu otwiera si? Eliotowska seria ludzi pustych, wydr???onych. Nosicielami takiej zdegradowanej kondycji b?d? kar??y Lagerkvista i Grassa, czy nawet Pachol? Malczewskiego. W ??grzechu pocz???a ich matka? (teologia powiedzia??aby: pierworodnym), a pokarm krzywd i z??a, kt??rym zostali nakarmieni po narodzeniu, b?d? serwowa? innym. Gdy taki karze?? ro??nie, jak np. Oskar z Blaszanego b?benka ?? tak??e pod wp??ywem zadanego kamieniem b??lu (!) ?? to jego wzrost pot?guje degradacj?.

O tych ??bohaterach? XX w., upokorzonych przez Boga najdotkliwiej tym, ??e mogli ??dzia??a? jak tylko zapragn??, powie Mi??osz w Oeconomia divina ze zbioru Gdzie wschodzi s??o??ce i k?dy zapada, i?? ??yj?c w ??wiecie, z kt??rego ??uciek??a materialno????, zostali

[…],dotkni?ci niezrozumia??? udr?k?, Zrzucali suknie na placach, ??eby s?du wzywa??a ich nago???. Ale na pr????no t?sknili do grozy, lito??ci i gniewu. […]22.

Gdy czas historyczny zosta?? wy???czony z ekonomii zbawienia, w??wczas ludzie i wszystkie rzeczy ??Trwa??y jak trwa to tylko, co trwa? nie powinno?.

O ile cz??owiek zgodzi si? na prawd ? o sobie proponowan? przez literatur? tego typu, a jest to prawda nie tylko dwudziestowieczna, w??wczas wchodzi w sytuacj? nawr??cenia. Tylko w??wczas mo??emy m??wi? o zbawieniu, gdy wiadomo od czego mamy by? zbawieni. Cz??owiek, kt??ry kontestuje tak? literatur?, znajduje si? zazwyczaj w permanentnej alienacji. Jest ??go??ciem? z Mickiewiczowskiego aforyzmu:

Wo??asz Boga, On cz?sto schodzi po kryjomu I puka do drzwi twoich, ale?? rzadko w domu23.

Ta w??a??nie literatura, podejmuj?ca ??przekl?te problemy?24, jest ?? jak si? wydaje ?? z kerygmatycznego punktu widzenia najbardziej frapuj?ca, gdy?? ma mo??liwo??? ujawnienia najg???bszej prawdy o cz??owieku. Bywa tak??e zazwyczaj najbardziej odkrywcza i dysponuje du??? wirtualno??ci? artystyczn? w przeciwie??stwie do literatury wywo??uj?cej kerygmat pozytywny, kt??ra z konieczno??ci ??skazana? jest na powielanie biblijnych paradygmat??w zdarzeniowych oraz biblijnych wzor??w osobowych. Oczywi??cie, stwierdzenie to oparte jest na pewnym uproszczeniu, bowiem stereotypy biblijne w postaci ??drogi? (Moc i chwa??a Grahama Greene??a), w postaci w???czenia czasu historycznego w czas odkupiony historii zbawienia (Barabasz Lagerkvista, Szata Lloyda C. Douglasa, Pami?tniki kr??la Dawida Carla Coccioliego) mog? mie? r????ne poziomy jawno??ci: od tekst??w wprost postuluj?cych rozpoznawanie si? w S??owie Bo??ym, np. Jonasz Herberta czy S??owo i cia??o Mickiewicza

S??owo sta??o si? cia??em, a??eby na nowo
Cia??o twoje cz??owieku, powr??ci??o w s??owo25.

do tekst??w, w kt??rych wzorce biblijne egzystuj? na prawach jednostkowych archetyp??w, nie maj?cych uwik??ania systemowego. Wyra??nie mo??na to skonstatowa? w przesyconych judaistyczn? kultur? religijn? powie??ciach Isaaca Bashevisa Singera (Sztukmistrz z Lublina, Dw??r, Spu??cizna), i to nie tylko z tego wzgl?du, ??e uchylaj? spe??nion? w Chrystusie perspektyw? mesjanistyczn?, ale g????wnie dlatego, i?? do??wiadczenie religijne nie zawsze wyrasta z do??wiadczenia Boga objawiaj?cego si? w historii wed??ug paradygmat??w Biblii, lecz cz?sto sprowadza si? jedynie do rytualizmu wykorzenionego z biblijnej historii zbawienia.

Oczywi??cie, ta upraszczaj?ca diagnoza nie dotyczy Jaszy ze Sztukmistrza, wcielaj?cego klasyczny schemat nawr??cenia w rozumieniu biblijnym, czy przejmuj?cych opis??w ??ywej wiary Jochanana, cadyka z Marszynowa, objawiaj?cego swoim ??yciem istnienie Boga nie tylko wiernym chasydom, ale ioddalonym od wiary ojc??w (Spu??cizna).

Jonasz Herberta26 przynosi poprzez zastosowanie dw??ch stylizacji wypowiedzi: na j?zyk biblijny i na wsp????czesn? polszczyzn? kolokwialn?, dwie koncepcje cz??owieka ?? Jonasza biblijnego i wsp????czesnego. ??Biblijny kolega? bynajmniej nie jest lepszy od Jonasza wsp????czesnego, bowiem nie kategorie moralne przynosz? owo zr????nicowanie, lecz stosunek do S??owa Bo??ego, kt??re o??wieca rzeczywisto??? egzystencjaln?, umo??liwia samopoznanie i st?d p??yn?ce otwarcie si? b?d?? nieotwarcie na zbawienie. Jonasz wsp????czesny, kt??ry stanowi pars pro toto dzisiejszej ludzko??ci, jest hermetycznie zamkni?ty. S??owo nie ma do niego dost?pu. Nie uleczy go wi?c i nie u??wi?ci:

parabola
przy??o??ona do g??owy jego
ga??nie
i balsam przypowie??ci
nie ima si? jego cia??a

Dlatego:

w schludnym szpitalu
umiera Jonasz na raka
sam dobrze nie wiedz?c
kim w??a??ciwie by??

Jonasz biblijny przechodzi ze ??mierci do ??ycia, jest znakiem paschalnego misterium Jezusa Chrystusa. Jonasz wsp????czesny nie pozostawia ??adnego ??wiadectwa.

Znak Jonasza, do kt??rego odwo??uj? si? Ewangelie i Dzieje Apostolskie, stanowi sztanc? kerygmatyczn?, mog?c? profilowa? najbardziej ??niewinne? teksty, jak np. Zielsko W??adimira So??ouchina:

Ta ??odyga chmielu przypomina??a cz??owieka, kt??ry przeprawia si? przez niebezpieczne grz?zawisko i prawie ju?? w nim tonie. Jego cia??o zag???bia si? w b??ocie, ale g??owa ostatkiem si?? unosi si? nad powierzchni?, a wzrok pe??en t?sknoty skierowany jest ku niebu27.

Natura staje si? S??owem Bo??ym ewokuj?cym kerygmat wed??ug zasady: ??Powiadam wam: Je??li ci umilkn?, kamienie wo??a? b?d?? (?k 19, 40). Postulowana tu kerygmatyczna interpretacja literatury pr??cz swojej oczywisto??ci merytorycznej nastr?cza tak – ??e wielk? dogodno??? dydaktyczn?: poddaje si? jej niemal ka??dy utw??r literacki i wystarczy najmniejszy przydzia?? czasu. Istnieje jednak konieczno??? wyra??enia praktycznej zgody na prze??wiadczenie, ??e faktycznie op??aca si? tylko nauka wiary, a nie doktryny. Poniewa?? tylko dzi?ki wierze ??S??owo B??g oznacza […] ostateczn? g???bi? samego istnienia, tw??rczy grunt i sens ca??ej naszej egzystencji? (J. Robinson).

* * *

W przed??o??onym studium wykorzysta??em sprawdzon? w procesie dydaktycznym metod? interpretacji kerygmatycznej zastosowanej do tekst??w romantycznych, kt??ra musi z konieczno??ci opiera? si? na osobistym do??wiadczeniu wiary weryfikowanej wiar? Ko??cio??a i przeze?? przekazanej. W proponowanym procesie hermeneutycznym wzorcem b?dzie kerygmat28 skupiaj?cy w sobie istot? chrze??cija??skiego powo??ania z prymatem wiary, a nie religii pojmowanej w kategoriach religijno??ci naturalnej. Z Bogiem historii, kt??ry jako pierwszy wychodzi na spotkanie cz??owieka, umo??liwiaj?c powr??t ??cia??a w S??owo?, nie za?? z Bogiem religii kreowanym przez pragnienia cz??owieka. ??ywy B??g Abrahama, Izaaka, Jakuba i ??wi?tych Ko??cio??a, tj. B??g wiary, kt??ry najpe??niej objawi?? si? w Chrystusie, pozwoli tak??e w tkance tekst??w literackich rozpozna? epifanie cz?stkowe, bardziej pierwotne, jakimi s? B??g filozof??w, B??g artyst??w czy Ten, o kt??rym m??wi dzie??o stworzenia.

Kerygmat artyku??owany w wydarzeniach Misterium Paschalnego pozwoli wy??oni? z utwor??w romantycznych sytuacj? ??mierci ontycznej (Malczewski, Mickiewicz), z kt??rych w Chrystusie otwiera si? ?? niby przej??cie przez Morze Czerwone ?? Droga do s??onecznego Jeruzalem, cho? b?dzie ona bardzo cz?sto zamulana religijno??ci?, a nawet mistyk? naturaln? czy ohamowywana romantycznym woluntaryzmem z uzurpacjami nie tylko profetycznymi, ale nawet autodeifikacj? poety. I wreszcie zasadnicz? przeszkod?, utrudniaj?c? pe??niejsze wej??cie w do??wiadczenie chrze??cija??skie, oka??e si? przenoszenie mesjanizmu biblijnego wwymiar mesjanizmu narodowego. Tak ??pracowa? na wieczno???? b?d? Mickiewicz i S??owacki, mimo i?? ten pierwszy przez g???bsze zanurzenie w egzystencj? zn??w b?dzie usi??owa?? szuka? Drogi, ??cho? przed wiekami zrobiona?.

Wyj?tkowa w polskim romantyzmie, przywo??ana cytatem Droga Norwida, z tej racji, ??e okre??li??a j? ortodoksja Ko??cio??a, zachowa swoj? zbawienn? ??w?sko???? poprzez zrozumienie chrze??cija??skiej tajemnicy krzy??a chwalebnego.

Poza wielkimi dokonaniami poetyckimi i zmaganiem w przestrzeni wiary na miar? Pascala istnieje w okresie polskiego romantyzmu fenomen w sensie socjologicznym najbardziej znacz?cy ?? religijno??? masowa, naznaczona kulturowo folklorem ludowo-szlacheckim i s? literackie ??wiadectwa takiego prze??ywania chrze??cija??stwa najpe??niej wcielone w gaw?d?. Ale nawet ta, tak w??a??ciwa katolicyzmowi polskiemu religijno??? masowa przybrana w romantycznych tekstach gaw?dowych w kostium sarmacki dost?powa? b?dzie zbawiennej kenozy wed??ug zasady: ??Cho? Radziwi????, alem cz??owiek i grzeszny…?. Nawet na ni? padnie ??wiat??o ze ??znaku Jonasza?.

Specyfika kerygmatycznej interpretacji literatury polega na tym, ??e usi??uj? bada? do??wiadczenie wiary chrze??cija??skiej, a nie religii w sensie religijno??ci tak zwanej naturalnej, czy tylko doktrynalne wyposa??enie tekstu. Brak sprawdzonych metod badawczych w tym zakresie lub niebywa??e trudno??ci w rozszyfrowywaniu fenomenu wiary nie zwalniaj? nas od konieczno??ci stawiania pyta?? najistotniejszych: pyta?? o literackie sposoby ??powrotu cia??a w s??owo?, pyta?? o literack? manifestacj? ??nowego cz??owieka? to??samego z Chrystusem. Nie trzeba dodawa?, ??e w tej Drodze umieranie ??starego cz??owieka? (kenoza) stanowi dla literatury najbardziej frapuj?cy odcinek przestrzeni paschalnej.

Literatura w ??wietle kerygmatu
Redakcja Wydawnictw Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego
Lublin 1991, s. 5-21.

Przypisy:

  1. R. Przybylski, Wsp????czesny humanista wobec antropologii chrze??cija??skiej, ??Znak? 32 (1980) nr (11)317, s. 1429. [Wr???]
  2. Por. Pawe?? VI, La fede e la base per construire la Chiesa, ??L??Osservatore Romano? z 15 lipca 1976 r. [Wr???]
  3. Chodzi o problem kerygmatycznej interpretacji literatury, a nie o jej wymow? kerygmatyczn?, por. J. Turnau, Funkcja kerygmatyczna poezji Jana Twardowskiego (??Summarium. Sprawozdania Towarzystwa Naukowego KUL za rok 1974? nr 3 s. 236-238). Podobne post?powanie badawcze w odniesieniu do dramatu proponuje W. Kaczmarek w pracy O badaniu sacrum w dramacie. Na przyk??adzie Paula Claudela, w: Dramat i teatr sakralny, pod red. I. S??awi??skiej [i in.], Lublin 1988, s. 309-327. [Wr???]
  4. Eksplikacja terminu kerygmat w literaturze patrystycznej, por. F. Dr?czkowski, Kerygmat pisemny w teorii i praktyce Klemensa Aleksandryjskiego. ??Roczniki Teologiczno-Kanoniczne? 26 (1979) z. 6, s. 20-43. [Wr???]
  5. Istnieje ju?? wcale obszerna literatura o tym, jak kerygmat, przepowiadany z wiar? i z perspektywy ??wiadectwa, o??ywia wiar? ludzi jeszcze maj?cych zwi?zek z Ko??cio??em, jednak z powodu proces??w desakralizacji oraz dechrystianizacji najcz???ciej ju?? tylko tradycjonalistyczno-jurydyczny, ale przede wszystkim o tym, jak ??w Kerygmat-Osoba-Chrystus mocen jest wezwa? ludzi ju?? od Ko??cio??a ca??kowicie oddalonych i uczyni? z nich now? rzeczywisto??? ?? braci po???czonych wi?zami mi??o??ci i jedno??ci jako uobecnienie na ziemi Cia??a Jezusa Chrystusa zmartwychwsta??ego, czyli Ko??cio??a (K. Arg??ello, Le comunita neocatecumenali, ??Rivista di Vita Spirituale? 2 (1975) s. 192; G. Zevini, Le comunita neocatecumenali. Una pastorale di evagelizazione permanente, w: Temi teologico-pastorali, Roma 1977, s. 103-125; A. Cholewi??ski, Warunki skutecznego g??oszenia Ewangelii w??wiecie dzisiejszym, ??Ateneum Kap??a??skie? 71 (1979) z. 2/3, s. 268-278; G. Zevini, Informazioni su esperienze di inizazione cristiana degli adulti nelle comunita neocatecumenali, ??Concilium? 15 (1979) z. 2, s. 109-122; Z. Czerwi??ski, Wsp??lnoty neokatechumenalne jako jedna z form duszpasterstwa ewangelizacji, ??Roczniki Teologiczno-Kanoniczne? 26 (1979) z. 6, s. 5-20; G. Zevini, Il cammino neocatecumenale. Itinerario di maturazione nella fede, w: Movimenti ecclesiali contemporanei. Dimensioni storiche, teologico-spirituali ed apostoliche, Roma 1980; R. Bl??squez, Wsp??lnoty neokatechumenalne. Ocena teologiczna, Lublin 1989; Paw??a VI i Jana Paw??a II spotkania ze wsp??lnotami neokatechumenalnymi, t??um. A. Cholewi??ski SJ i A. Wojnowski, Lublin 1986. Wag? tre??ci zawartych w kerygmacie, zw??aszcza rozumienie ??bycia jako bycia kochanym?, odnale??? mo??na tak??e we wsp????czesnej my??li filozoficznej, szczeg??lnie u M. Schelera, M. Bubera i G. Marcela, jako spos??b na prze??amywanie ??struktury cogito?. Zob. J. Bukowski, Zarys filozofii spotkania, Krak??w 1987, s. 114 n. [Wr???]
  6. Por. J. Dani?lou, B??g i my. W stron? Chrystusa,t??um. A. Urbanowicz, Krak??w 1965, s. 212. [Wr???]
  7. Por. J. A. T. Robinson, Uczciwie wobec Boga, w: Sp??r o uczciwo??? wobec Boga. Wyb??r tekst??w, prze??. A. Morawska, Warszawa 1966, s. 70. [Wr???]
  8. P. Ricoeur, Religia, ateizm, wiara, w: M. Philibert, Paul Ricoeur czyli wolno??? na miar? nadziei, prze??. E. Bie??kowska, H. Bortnowska, S. Cichowicz, Warszawa 1976, s. 235-236. [Wr???]
  9. Przekonywaj?co o formach autosoteryzmu nawet na terenie religii i ??ycia wewn?trznego m??wi W. Benedyktowicz w artykule Teologia zbawienia dzi??, ??Znak? 25 (1973) nr (7)229, s. 824. [Wr???]
  10. Por. W. Kwiatkowski, Humanizm Saint-Exup?ry??ego, Warszawa 1969. [Wr???]
  11. Z. Herbert, Pan Cogito, Warszawa 1974, s. 78. [Wr???]
  12. Por. M. Maciejewski, Mickiewiczowskie ??czucia wieczno??ci? (Czas i przestrze?? w liryce loza??skiej), w: Mickiewicz. Sympozjum w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, Lublin 1979, s. 333-378. [Wr???]
  13. Por. L. Boros, Mysterium mortis, prze??. B. Bia??ecki, Warszawa 1974, s. 41. [Wr???]
  14. ??Regeneracja przez powr??t do czasu pocz?tk??w? w??a??ciwa jest my??leniu mitycznemu i tylko religijnemu (por. M. Eliade, Sacrum ?? mit ?? historia. Wyb??r esej??w, prze??. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1974, s. 95 i nn.). [Wr???]
  15. J. Andrzejewski, Teraz na ciebie zag??ada, Warszawa 1976. [Wr???]
  16. J. Durandeaux, ??ywe pytanie do ??martwego? Boga. Czy istnieje problem Boga?, prze??. L. Rutowska, Warszawa 1971, s. 112-113. [Wr???]
  17. Cz. Mi??osz, W mojej ojczy??nie, w: Ocalenie, [Warszawa] 1945, s. 53. [Wr???]
  18. O r????nych wymiarach wieczno??ci, w: J. Durandeaux, Wieczno??? w ??yciu codziennym, prze??. L. Rutowska, Warszawa 1968. [Wr???]
  19. Rozmy??lania Pana Cogito o odkupieniu, w: Pan Cogito, s. 67. Fragmenty Przes??ania Pana Cogito. [Wr???]
  20. G. Thils w ksi???ce Chrze??cija??stwo bez religii? (prze??. G. Kania, Warszawa 1973) przywo??uje pogl?dy teolog??w katolickich i protestanckich (K. Bartha, D. Bonhoeffera, H. Coxa), by odpowiedzie? na pytanie, czym si? r????ni chrze??cija??stwo od pozosta??ych wielkich religii ??wiata; m.in. stawia pytanie o funkcjonowanie w chrze??cija??stwie Eliadowskiej opozycji ??sacrum ?? profanum? (s. 67). [Wr???]
  21. W. Szymborska, Pok??j samob??jcy, w: Wielka liczba, Warszawa 1976, s. 34. [Wr???]
  22. Cz. Mi??osz, Dzie??a zbiorowe, t. 2 Poezje, Pary?? 1981, s. 164. [Wr???]
  23. Go???. Ze zbioru: Zdania i uwagi z dzie?? Jakuba Bema, Anio??a ??l?zaka (Angelus Silesius) i S?-Martena, w: A. Mickiewicz, Dzie??a wszystkie, t. 1 cz. 3: Wiersze 1829-1855, opracowa?? Cz. Zgorzelski, Wroc??aw 1981, s. 31. [Wr???]
  24. Okre??lenie przyj?to z ksi???ki R. Przybylskiego Dostojewski a ??przekl?te problemy?. Od ??Biednych ludzi? do ??Zbrodni i kary? (Warszawa 1964). [Wr???]
  25. Formu??? zaczerpni?t? z tego aforyzmu: ??a??eby cia??o powr??ci??o w s??owo?, zatytu??owano studium po??wi?cone kerygmatycznej interpretacji liryki religijnej Mickiewicza. [Wr???]
  26. Z. Herbert, Jonasz, w: Studium przedmiotu, Warszawa 1961, s. 40-41. [Wr???]
  27. W. So??ouchin, Zielsko, prze??. B. Reszko, Warszawa 1987, s. 32. [Wr???]
  28. A. Jankowski, Kerygmat w Ko??ciele apostolskim. Nowotestamentowa teologia g??oszenia S??owa Bo??ego, Cz?stochowa 1989. [Wr???]

Wróć na górę ↑