GODZINA NAROD??W

Teresa Kaczmarek

Teresa Kaczmarek

Teresa Kaczmarek (1954??), mgr filologii polskiej KUL, od 1978 roku zwi?zana ze Wsp??lnotami neokatechumenalnymi w Lublinie; m???atka, matka dw??ch syn??w: ?ukasza i Andrzeja.

Obecno??? jest aktem mi??o??ci.



Na kilka dni przed przybyciem Ojca ??wi?tego do Ziemi ??wi?tej, na zaproszenie patriarchy abpa Sabbaha przylecia??o samolotami do Izraela, ok. 50 tys. m??odych ludzi z drogi neokatechumenalnej z ca??ego ??wiata, (w tym 1450 os??b z polskich wsp??lnot), by towarzyszy? temu niezwyk??emu Pielgrzymowi. Obecno??? jest pierwszym pokarmem mi??o??ci.

D??ugo przed zaplanowanym wyjazdem szukali??my przewodnik??w, map. Ogl?dali??my filmy, nadstawiali??my ucha na informacje dotycz?ce przygotowa?? do wizyty w Izraelu. Cieszyli??my si?, kiedy m??wiono nam, ??e by? mo??e b?dziemy nocowali w namiotach, bo ??ydzi nie s? przygotowani na przyj?cie jednorazowo takiej ilo??ci pielgrzym??w, aby m??c im zapewni? miejsca w hotelach. Cisn???y si? nam do g??owy s??owa z Ksi?gi Liczb: ??O jak??e pi?kne twe namioty, o jak??e pi?kne Izraelu?, wypowiedziane przez Balaama, kt??ry mia?? przekl?? Izraelit??w, gdy ci rozbili swoje namioty naprzeciw Jerycha, na stepach Moabu. Z natchnienia Bo??ego ??w prorok wypowiedzia?? zamiast przekle??stwa b??ogos??awie??stwo: ??On mnie tu sprowadzi??, bym b??ogos??awi??. On b??ogos??awi, ja tego zmieni? nie mog?. […] Pan, ich B??g, jest z nimi, wznosz? mu okrzyk jako kr??lowi. […] Patrz, oto nar??d jak wstaj?ca lwica, na podobie??stwo Lwa on si? podnosi i nie po??o??y si?, a?? po??re sw? zdobycz. […] Jakubie, jak??e s? pi?kne twoje namioty, mieszkania twoje, jak??e s? pi?kne Izraelu? (Lb 23, 20-24; 24,5).

Przygotowaniem duchowym dla m??odych, z kt??rymi mieli??my podr????owa?, by??y spotkania we wsp??lnotach. Przed odlotem, w parafii odbyli??my Liturgi? Pokutn?. Pomaga??a nam wszystkim, daj?c odwag? do wyruszenia i podj?cia trud??w pielgrzymki. Ale jak zawsze przed tak wa??nymi wyjazdami, trzeba by? przygotowanym na spotkanie z Panem ?? nigdy nie wiadomo jak mo??e si? zako??czy? 3 godzinne latanie na wysoko??ci 10 tysi?cy metr??w.

Moje do??wiadczenie jest jednoznaczne: cz??owiek ma nogi do chodzenia a nie skrzyd??a do latania i zawsze mam ogromny stres dop??ki nie stan? na ziemi.

G??ra B??ogos??awie??stw

I tak si? zacz???o:

20 marca 2000 roku ?? ta data pozostanie jedn? z najwa??niejszych w moim ??yciu. Zacz???a si? podr???? do Ziemi ??wi?tej ?? Ziemi, kt??ra jest pi?t? ewangeli?.

Tu?? przed wylotem troch? docisk??w maj? niekt??rzy z naszej grupy: na lotnisku w Warszawie ukradziono trzy torby. Kr??tka chwila na konsultacj? z poszkodowanymi i decyzja: lecimy bez tych baga??y. W jednym z nich by??y leki dziewczyny chorej na raka (zmar??a rok po pielgrzymce, pe??na pokoju ducha, daj?ca pocieszenie przed ??mierci? chorym, kt??rzy wraz z ni?, przebywali w szpitalu).

Wylatujemy z Ok?cia o godz. 10,50. W Tel-Awiwie jeste??my o 15,00 czasu miejscowego (przestawiamy nasze zegarki o godzin? do przodu). D??ugie za??atwiania r????nych formalno??ci na p??ycie lotniska, p????niej w podstawionych dla nas autobusach.

Wprost z lotniska ruszamy do Betlejem. Kierowca troch? nieufny, surowy, ma??om??wny. Pyta po angielsku, ilu jest ??yd??w w autokarze. ??To jest trudno powiedzie?? ?? odpowiedzieli??my. Ale powoli lody topniej?. Wiedzieli??my, ??e pojedziemy przez Jerozolim?. Nikt nas jednak nie informowa?? do jakiej miejscowo??ci si? zbli??amy. Zacz???o ju?? szarze? (pierwszy dzie?? wiosny!), na ulicach zapala??y si? latarnie i nagle, zobaczyli??my przepi?kne wzg??rza, pe??ne ??wiat??a. W??wczas spontanicznie wyrwa??a nam si? z ust pie???? z Ksi?gi Tobiasza:

??Jerozolima, Jerozlima, Jerozolima, Jerozolima, Jerozolima, odbudowana Jerozolima, na zawsze. Twoje bramy b?d? odbudowane z szafiru i ze szmaragdu, z cennych kamieni twoje mury, twoje wie??e z czystego z??ota. Twoje place b??yszcz? rubinem, twe ulice z??otem z Ofiru, w twoich bramach b?dzie rado???, w twoich domach zabrzmi ??piew. Twoje ??wiat??o dotrze a?? do kra??c??w ziemi, przyjd? do ciebie liczne ludy, mieszka??cy wielu narod??w do miejsca gdzie przebywa Twe imi??(Tb 13, 10-18).

To jest bardzo pi?kna, rytmiczna pie????, byli??my wzruszeni pierwszymi widokami tak znacz?cych dla nas miejsc. Naszemu kierowcy te?? udzieli??a si? ta atmostera i by?? troch? serdeczniejszy.

Do Betlejem wjechali??my pod wiecz??r. Miasto na powitanie Ojca ??wi?tego pi?knie przystrojone, ulice i sklepy w girlandach, wst???eczkach, chor?giewkach. Czuje si? zapach ogromnego ??wi?ta.

Mamy nocleg w hotelu ??Aleksander? ?? w??a??ciciel ma na imi? J??zef, jest Palesty??czykiem, jego ??ona jest prawos??awn? chrze??cijank?. ??yczliwo??? gospodarzy jest uderzaj?ca: m??wi? nam, ??e s? szcz???liwi z tej racji, ??e u nich b?dziemy. Czujemy si? jak w domu, cho? zm?czeni, ale zadowoleni. Po kolacji rozgl?damy si? za miejscem, gdzie mogliby??my celebrowa? nasz? pierwsz? Eucharysti? w Ziemi ??wi?tej. J??zef udost?pnia nam hol, gdzie wszystko jest jakby przygotowane dla nas.

21 marca ?? Po ??niadaniu wyruszamy do Bazyliki Narodzenia Pa??skiego. W miasteczku spok??j, jest troch? zimno a w nas pewne napi?cie: chodzimy po raz pierwszy w ??yciu po miejscach, kt??re dot?d znali??my tylko ze s??yszenia, a dzisiaj mogli??my je ogl?da? na w??asne oczy i dotyka? r?kami. Mamy wyznaczon? przez organizator??w godzin? na odprawienie Eucharystii, ale jak to bywa, pogubili??my si? i nie trafili??my do w??a??ciwego miejsca. Wpuszczono nas do kaplicy ojc??w franciszkan??w, chyba do??? rzadko u??ywanej, ch??odnej. ??ciany z kamienia przypominaj? sk??r?, we??n? baranka. Dzi?ki tej pomy??ce, nie jeste??my przez nikogo poganiani, tak jak jest to w po??o??onym nieco wy??ej ko??ciele ??w. Katarzyny, gdzie poszczeg??lne grupy j?zykowe musz? dostosowa? rytm zajmowania ??wi?tyni wed??ug wyznaczonej kalejno??ci.

U??wiadamiam sobie, ??e po wyl?dowaniu w Izraelu zacz??? si? dla nas czas ??wi?ta. Okres Wielkiego Postu, jaki jest teraz w kalendarzu liturgicznym zostaje jakby zawieszony: nie jest mo??liwe by? z Oblubie??cem i po??ci?.

Eucharysti? mamy z Bo??ego Narodzenia. P????niej w skupieniu nawiedzamy te pi?kne i czu??e miejsca, zaskakuj?ce swoj? prostot?, male??ko??ci? i ciep??em: Grota Narodzenia, z charakterystyczn? gwiazd? i ??????bek s? grotami ciep??ymi w sensie dos??ownym. Inne groty: ??w. J??zefa, gdzie mia?? sen, by wraz z Maryj? i Dzieci?tkiem wyruszy? do Egiptu, grota ??w. Hieronima, grota mleczna, gdzie Maryja karmi??a Dzieci?tko i grota 40 m?czennik??w m??odziank??w ?? s? do??? zimne.

Tego samego dnia po obiedzie wyruszamy do Jerozolimy, ok. 30 km od Betlejem. Do miasta wchodzimy przez bram? Jaffy. Na uliczkach zgie??k i targowy ruch. Ludzie kr?c? si? jak rzeka. Trzeba bardzo pilnowa?, ??eby grupa si? nie rezproszy??a. Handel kwitnie wsz?dzie; kupi? mo??na dos??ownie wszystko, a gdy sprzedawcy zorientowali si? kim jeste??my pozdrawiaj? nas po polsku, zapraszaj?c do nabywania towar??w za dolary i inne waluty (z??ot??wki raczej nie s? brane pod uwag?). Tak docieramy do Bazyliki Grobu Pa??skiego nie zdaj?c sobie sprawy, ??e w?drowali??my uliczkami Drogi Krzy??owej Chrystusa. Wtedy mo??e te?? tak wygl?da??o: ludzie nie wiedzieli, ??e w??r??d nich idzie Zbawiciel na smier? skazany. Przy wej??ciu do Bazyliki ?? Kamie?? Namaszczenia ?? tu Jezus po zdj?ciu z Krzy??a zosta?? namaszczony przed z??o??eniem do grobu. Mamy czas na adoracj?. Trzeba robi? du??y wysi??ek duchowy, ??eby nie straci? tego czasu, bo t??ok i kolejka na Golgot?, do miejsca Krzy??a jest ogromna. Ka??dy chce ze swoj? grup? by? jak najszybciej, a p????niej, jak najwolniej opuszcza? to miejsce. Zrozumia??e, bo ka??dy z nas przywi??z?? tam sw??j ??plecak? pe??en trosk, cierpienia, niezrozumienia tego, co w ??yciu si? zdarza i co jeszcze si? wydarzy.

Niesamowite ?? dotykam tego miejsca, gdzie by?? postawiony Krzy?? Jezusa! ??eby do niego dosta? r?k? trzeba na kl?czkach wej??? troch? pod o??tarz. Jest moment intymno??ci: sam na sam z tym wydarzeniem. Dok??adnie tak jak w ??yciu: jest si? sam na sam z w??asnym krzy??em i cierpieniem. Ka??dy inaczej go prze??ywa, ale to mo??e o??wietli? tylko Chwalebny Krzy?? Zmartwychwsta??ego Jezusa, bo widzieli??my, ??e naprawd? gr??b jest pusty! Chrystus Zmartwychwasta??,
prawdziwie Zmartwychwsta??!

To, co rzuca si? w oczy w czasie bycia w tych miejscach ?? to ogromna potrzeba jedno??ci Ko??cio??a. Nie trzeba tam m??wi?, ??e istnieje podzia??, bo ka??da kaplica, grota, czy fragment bazyliki, jest pod opiek? innego wyznania: katolicy i prawos??awni, Grecy i Rosjanie, maronici i koptowie… ale jest mo??liwe wsp????istnienie, co te?? mo??na by??o widzie?.

Byli??my te?? przy Murze Zachodnim, tzw. ??cianie P??aczu. M???czy??ni mogli wej??? do synagogi, nakrywaj?c wcze??niej g??owy jarmu??kami (by??y nawet papierowe).

Kobiety mog??y podej??? tylko do specjalnie wydzielonej cz???ci muru. Chwila modlitwy. Wiecz??r jest ciep??y. Gdy wszyscy s? razem ??piewamy i ta??czymy robi?c troch? widowisko dla przypatruj?cych si? nam ortodoksyjnych ??yd??w i przygodnych turyst??w.

P????nym wieczorem wsiadamy do autokaru. Wszyscy niezwykle uduchowieni. ??piewamy ??Hevenu shalom alehem?. Kierowca pe??en humoru, szcz???liwy, ??piewa razem z nami. Bali??my si?, poniewa?? zacz??? klaska? puszczaj?c kierownic? akurat wtedy, gdy wje??d??ali??my na rondo, ale dowi??z?? nas szcz???liwie do hotelu w Betlejem.

22 marca ?? Rano o 7,30 jeste??my ju?? zwarci i gotowi: mamy opu??ci? hotel udaj?c si? do Galilei. Klucze od pokoi ju?? oddane.

Ale oto ogromna niespodzianka: nie mo??emy wyjecha?, bo t? ulic? przy kt??rej jest nasz hotel, b?dzie ju?? nied??ugo przeje??d??a?? Papie??, ko??cz?cy spotkanie i rozmowy w rezydencji Arafata. W holu hotelowym jest w???czony telewizor. Widzimy Ojca ??wi?tego i Przewodnicz?cego Autonomii Palesty??skiej. Nasz gospodarz J??zef ogl?da z nami, komentuje. Wyja??nia kim s? osoby wok???? Papie??a. Atmosfera prawie rodzinna. M??odzi wylegli na ulic? z transparentami, gitarami, b?benkami. Z okien obserwuj? nas mieszka??cy. ??o??nierze pilnuj?cy porz?dku wyznaczaj? nam granic?, do kt??rej mo??emy si? zbli??y?. ??piewy i ta??ce o??mielaj? dzieci palesty??skie, kt??re zacz???y si? przybli??a? do naszej grupy i ta??czy? z nami. Ulice s? prawie puste, bo wi?kszo??? mieszka??c??w Betlejem zgromadzi??a si? na placu przed Bazylik? Narodzenia, gdzie b?dzie Eucharystia z Papie??em. ??piewamy kol?dy i nasze pie??ni wsp??lnotowe. Ci, co ogl?daj? transmisj? telewizyjn? daj? znak, ??e spotkanie ju?? si? zako??czy??o. Papie?? wyrusza po spotkaniu. Jeste??my wszyscy na ulicy przed hotelem. Ojciec ??wi?ty jest tak blisko! Wydaje si?, ??e czyta napisy na naszym transparencie, jest zaskoczony polskimi ??piewami, b??ogos??awi nas ze swego papamobile, kt??ry ??przeje??d??a po naszych butach?, jak m??wili pielgrzymi.

Oko??o 11,00 wyruszamy ??egnaj?c si? z naszym gospodarzem i jego ??on?. Liczymy, ??e jak jeszcze kiedy?? b?dziemy w Betlejem odwiedzimy naszego mi??ego przyjaciela. Jedziemy do Jerozolimy, ??eby zabra? prowiant dla naszego autokaru z nadziej?, ??e jeszcze tu wr??cimy (Szkoda, dzisiaj tego hotelu ju?? nie ma, zosta?? zniszczony tak jak wiele dom??w w Betlejem).

Najpierw jedziemy do Qumran. Droga w?ska, ale r??wna, asfaltowa, prowadzi przez Pustyni? Judzk?. Widoki niesamowite ?? ??osiedla? nomad??w wygladaj? jakby nie dotar??a tu cywilizacja, sza??asy ze sk??r wielb???dzich, ga???zi i kamieni, a na zwie??czeniu dachu antena satelitarna i w g???bi podw??rka najnowszej klasy mercedes! Wok???? zabudowa?? owce biegaj?ce luzem. Niestety, wpadaj? niekiedy na jezdni?, gdzie wida? ich szcz?tki rozjechane przez samochody. Pierwszy raz widzimy z autokaru ??yj?ce na wolno??ci wielb???dy: gdzie te zwierz?ta znajduj? po??ywienie na pustyni? Gdy my tu go??cimy jest ju?? pi?kna wiosna. Temperatura w dzie?? dochodzi do ponad 20°C, natomiast w nocy jest bardzo zimno, tylko kilka stopni powy??ej zera.

Qumran po??o??one jest wysoko. By??o kiedy?? pi?knie zagospodarowane. Dzi?? jest tu muzeum pokazuj?ce ??ycie wsp??lnoty oddanej surowemu przestrzeganiu nakaz??w Biblii. U wej??cia wita nas w??a??ciciel wielb???da, na kt??rym za jednego dolara mo??na si? przejecha? lub zrobi? sobie zdj?cie. Ogl?damy ruiny niegdy?? dobrze zorganizowanego osiedla. M??odsi, sprawniejsi i silniejsi wspinaj? si? na ska??y i kr?te ??cie??ki, by zobaczy? jaskinie, gdzie ponad pi??dziesi?t lat temu dokonano niezwyk??ych odkry? zwoj??w ksi?g biblijnych. Ksi?g tu przepisywanych i przechowywanych.

W dole mamy widok na Morze Martwe. Ju?? w autobusie czujemy, ??e jedziemy do depresji. Miejsce, gdzie wpada Jordan do Morza Martwego jest ponad 400 m poni??ej poziomu. Samo morze ma podobno drugie tyle gl?boko??ci. Jordan wpada do dw??ch m??rz: Galilejskiego i Martwego. To pierwsze jest pe??ne bogactwa ??ycia: ro??linno??ci, ryb i innych ??yj?tek. Drugie, jak sama nazwa wskazuje, jest martwe, bez jakiegokolwiek ??ycia. Te morza to katecheza: mo??na mie? dwie postawy ??yciowe. Morze Galilejskie nie zatrzymuje wody dla siebie. Jordan wp??ywa do niego, ale wyp??ywa i p??ynie dalej w d????. Jego droga ko??czy si? w Morzu Martwym, kt??re ju?? nie oddaje jego w??d nikomu i jest martwe. Tak mo??e by? z nami: albo chcemy wszystko mie? dla siebie, czy to dobra duchowe, czy te?? materialne i w??wczas zostajemy sami, bez ??ycia i bez zdolno??ci dania ??ycia. Albo s??u??ymy i zawsze jeste??my gotowi i dyspozycyjni dla Boga i innych, by dawa? i czasami nawet nie wiemy, ??e czerpiemy ze ??r??d??a: ??ycia dla siebie i innych.

Znad brzegu Morza Martwego, ju?? bez przystanku, jedziemy do Galilei, nad Jezioro, do naszych namiot??w. Przygotowane dla nas namioty mie??ci??y ok. 60 os??b w jednym. Jeste??my zlokalizowani w Kursi, po tej stronie Jeziora, kt??ra przylega do Wzg??rz Golan. W obozie mieszka ok. 5 tys. m??odych ze wszystkich stron ??wiata: s? z Nigerii, Santo Domingo, Kanady, Francji, S??owacji, USA, Meksyku, Dominikany, Australii, Rosji, Ukrainy, no i Polacy. Pierwsze kontakty, spotkania, rozmowy w r????nych j?zykach. M??odzie?? zna najcz???ciej j?zyk angielski, ale pr??buj? rozmawia? te?? po w??osku, hiszpa??sku, rosyjsku. Ten ostatni j?zyk znany jest nawet niekt??rym m??odym ??ydom, kt??rzy nas obs??uguj? w sto????wkach, recepcji. Jeden ch??opak z Santo Domingo, Murzyn, kt??ry ma na imi? Primitivo de Luna, zaprasza do siebie kogo?? z Che??ma pod Lublinem. Og??lna akceptacja i ??yczliwo??? okazywana jest wsz?dzie: w sto????wkach przy kioskach i budkach telefonicznych. Wszyscy chc? sobie pom??c, okaza? sympati?, wsz?dzie atmosfera ??wi?ta.

W nocy zimno. ??pimy w tym, co mamy najcieplejsze, ale nikt nie narzeka. Jeste??my tutaj, nad Jeziorem Galilejskim! ?? trudno w to uwierzy?. Po kolacji Eucharystia na dworze. Ka??da grupa szuka dobrego dla siebie miejsca. My znale??li??my nad samym brzegiem Jeziora. Latarkami o??wietlamy o??tarz. Po Eucharystii ta??ce, ??piewy przy akompaniamencie gitar, b?benk??w, skrzypiec (jest z nami znakomita skrzypaczka ?? Ania z Pu??aw), fletu (na kt??rym gra inna Ania, z Lublina). Przed nami, po drugiej stronie Jeziora widok na Tabg? i Tyberiad?. Pi?knie o??wietlone, rzucaj? smugi ??wiat??a na tafl? jeziora. Jest ono tu r????nie nazywane: Galilejskie, Tyberiadzkie, ale najpi?kniejsza jest nazwa Kinneret: harfa. Rzeczywi??cie, Jezioro jest w kszta??cie wspania??ej harfy, na wodach kt??rej wiatr gra jakby na wielostrunowym instrumencie. Przes??anie jest czytelne: Jezus Chrystus, Boski Harfista gra nieustannie Mi??o??? do serca cz??owieka.

23 marca ?? Po ??niadaniu, zbli??onym do europejskiego, wyjazd do Nazaretu. Jedziemy przez Kan? Galilejsk?. Chcemy oczywi??cie kupi? tu wino: niekt??rzy kupili, a niekt??rzy, o dziwo! ?? zobaczyli karteczk?: wina brak??o. Sk?d my to znamy?

W Nazarecie pogoda deszczowa. Jedziemy na parking do??? daleko od Bazyliki Zwiastowania. Atmosfera na ulicy przyjazna, jest mn??stwo pielgrzym??w, m??odych z flagami swoich narod??w, ale trzeba by? ostro??nym: mo??emy i??? tylko jedn? stron? ulicy. Po drugiej stronie w bliskiej odlog??o??ci od Bazyliki demonstruj? muzu??manie, kt??rzy chc? tu zbudowa? meczet i okupuj? to miejsce. St?d s??u??by porz?dkowe s? czujne, by przypadkiem nie sprowokowa? jakiego?? konfliktu.

W Bazylice Zwiastowania mamy mo??liwo??? wizytowa? Grot? Pocz?cia. Mimo du??ej liczby pielgrzym??w wszystko odbywa si? bez po??piechu, w kontemplacji tego przedziwnego miejsca. Tego jednego z pi?kniejszych dla mnie spotka?? zawsze pragn???am, ??ycia spokojnego i cichego, a przecie?? wir ??ycia mnie wci?ga…

Mog??am tu do??wiadczy? dotkni?cia ??aski i zobaczy??am, ??e dla mnie jest mo??liwe tak ??y? tylko w ten jeden spos??b: w relacji do Ojca i ci?gle odpowiada? jak Maryja: ??Oto ja s??u??ebnica Pa??ska, niech mi si? stanie wed??ug S??owa Twego?. Co to znaczy ??wed??ug S??owa Twego??: pe??ni? Wol? Boga, wszystkie fakty, kt??re mnie spotykaj? akceptowa?, rozwa??a?, zachowywa? w sercu i i??? do przodu!

Z Nazaretu jedziemy na G??r? Karmel. Tu w kaplicy Ojc??w Karmelit??w, obok Groty Eliasza, mamy Eucharysti?. Po niej wracamy ??do domu?. Kr??ciutki sen.

24 marca ?? O godz. 0,30 pobudka i przygotowanie do najwa??niejszego dla nas wydarzenia ?? wyjazdu na G??r? B??ogos??awie??stw. Wyjazdu na spotkanie z Ojcem ??wi?tym, Janem Paw??em II. Organizatorzy do ostatniej chwili nie byli pewni, czy dojdzie ono do skutku.

Od dw??ch dni w tej okolicy leje deszcz i nie wiadomo, czy b?dzie mo??liwe wej??cie na G??r?, gdzie jest przygotowany o??tarz. G??ra ta zosta??a specjalnie ??ci?ta, nieco zniwelowana, aby mo??na by??o ustawi? na niej o??tarz. Ostatecznie, ok. 3 nad ranem wyruszamy kawalkad? przygotowanych specjalnie autobus??w, kt??re chyba zosta??y zebrane z ca??ego Izraela. Odleg??o??? jest niewielka. Od naszego obozu do Korozain, le???cego u podn????a G??ry jest ok. 20 km. Inni maj? wi?kszy dystans. Kilka grup ma problem z dotarciem, bo zbli??a si? szabat i wielu kierowc??w odmawia pracy. Zostaj? uruchomione transporty wojskowe. Ze wszystkich stron ci?gn? autobusy z pielgrzymami. Do specjalnie przygotowanego parkingu pod szczytem G??ry przybywamy do??? wcze??nie, jest chyba 3,00. Zje??d??aj? tu wszystkie autobusy, jakie by??y wolne w Izraelu. Ponad tysi?c woz??w. W autobusie mo??emy by? do godz. 6,00. Niekt??rzy korzystaj? z chwilowej przerwy drzemi?c. Gdy wychodzimy z autobusu, wielu na rozgrzewk? urz?dza sobie taniec, a p????niej idziemy na szczyt. Jest jeszcze ciemno. Kamienist? drog? o??wietlaj? ma??e pochodnie??kaganki, rozstawione przy poboczu. Na miejsce docieramy oko??o godz. 7,00. Zimno, deszcz i b??oto. Niesamowite wra??enie, niekt??rym buty grz?zn? w b??ocie. Szcz???ciarze znajduj? jaki?? kawa??ek ziemi lub trawy. Rozk??adamy w tych miejscach swoje peleryny, aby troch? odpocz??. Rozja??nia si?, miejsce jest niezwykle urocze, widzimy cudowny widok na Jezioro Galilejskie. O??tarz jest pod namiotem przypominaj?cym namiot pasterzy ?? taka by??a intencja projektuj?cego ca??e miejsce celebracji: Kiko Arg??ello. Z lotu ptaka nasze zgromadzenie przypomina ryb? (zdj?cia zrobione z helikoptera widzieli??my dopiero w Polsce). Z boku widzimy teraz Wzg??rza Golan. Te miejsca s? szczeg??lne, tutaj chodzi?? Jezus, po tej niezwyk??ej ziemi i po falach tego Jeziora. Wszystko jest tu pewne, jak to b??oto, kt??re Jezus rzuci?? na oczy niewidomego i wys??a?? go do sadzawki Siloam, tzn. Pos??any, ??eby przejrza??. Nic nie jest przypadkowe, my??l? nawet, ??e to b??oto, w kt??rym tkwimy teraz jest przygotowane dla nas. ??yjemy w ??wiecie pe??nym przemocy, agresji, z??a, nieuczciwo??ci i bardzo ??atwo mo??emy wpa??? w bezsens, wszystko przekre??li?. Mamy przejrze?, by zobaczy? plan Boga na nasze ??ycie.

Powoli robi si? cieplej, wychodzi s??o??ce. W ??pozytywnym? napi?ciu, czekamy na przyjazd Ojca ??wi?tego. We wszystkich grupach panuje ogromna rado???, udziela si? wszystkim bez wyj?tku, a jest nas ponad 100 tysi?cy, ze wszystkich narod??w ??wiata. To jest godzina narod??w: s? tu chrze??cijanie, ??ydzi, muzu??manie, Arabowie. Izrael jako pa??stwo prze??ywa wyj?tkowy czas ??wi?ta: jeszcze nigdy nie by??o tu jednocze??nie tylu pielgrzym??w. Goszcz?c tego niezwyk??ego Pielgrzyma z Watykanu przyj?li ca??y ??wiat, reprezentowany przez m??odych, r????nokolorowych, radosnych, w??r??d kt??rych prze??amane s? bariery j?zyka, kultury, kt??rzy rozmaicie manifestuj? swoj? rado???, ale ma ona dla wszystkich jeden wymiar: wymiar duchowej jedno??ci wok???? Papie??a. Jego obecno??? wywiera ogromny wp??yw na wszystkich, kt??rzy przypatruj? si? tej pielgrzymce. Media izraelskie s? pod ogromnym wra??eniem ??tego cz??owieka? i towarzysz?cych mu m??odych. Telewizja i radio poszerzaj? wci??? swoje serwisy i sprawozdania wcze??niej nieplanowane. Jad?c autokarem s??uchali??my transmitowanego spotkania, powtarzanych pie??ni z Eucharystii, kt??re odbywa??y si? w przer????nych miejscach: nad rzek?, w kibucu, nad jeziorem. Wszyscy mogli je widzie?, a nawet si? w nie w???czy?. Niekt??rzy p??akali, wykonywali wobec nas przyjazne gesty, w???czali si? do ta??ca, pytali: czy taki jest dzisiaj Ko??ci???? katolicki? To, co widz? na G??rze B??ogos??awie??stw, to godzina narod??w ?? zgromadzenie, kt??re przysz??o tu s??ucha? g??osu Pana!

Helikopter papieski l?duje o 9,30. Ojciec ??wi?ty podje??d??a najpierw pod Domus Galilaeae, Mi?dzynarodowe Centrum Wsp??lnot Neokatechumenalnych, kt??re otrzyma??y od kustodii Ziemi ??wi?tej pozwolenie na wybudowanie tu o??rodka formacyjnego dla przygotowuj?cych si? do kap??a??stwa i dla pielgrzym??w, pragn?cych na zako??czenie swojej formacji na Drodze, po odnowieniu obietnic Chrztu ??wi?tego, dotkn?? miejsc, po kt??rych st?pa?? Jezus. Na G??rze B??ogos??awie??stw lektura Ewangelii staje si? najwymowniejsza. Ojciec ??wi?ty dokonuj?c po??wi?cenia pierwszego segmentu wznoszonego kompleksu powiedzia?? do towarzysz?cych mu inicjator??w Drogi Neokatechumenalnej: ??Pan czeka?? tu na Was, na tej G??rze!?

Eucharystia rozpoczyna si? przed 11.00. Papamobile dostojnie przeje??d??a w??r??d wiwatuj?cego t??umu: ??John Paul II ?? we love you?. Powtarzamy to p????niej po hebrajsku, arabsku, po polsku, w??osku, hiszpa??sku i w wielu innych j?zykach. W czasie liturgii w skupieniu wszyscy s??uchamy togo samego Kazania na G??rze, jakie Jezus wyg??osi?? z tego miejsca do s??uchaj?cego Go t??umu:

??B??ogos??awieni ubodzy w duchu […], kt??rzy si? smuc? […], cisi […], kt??rzy ??akn? i pragn? sprawiedliwo??ci […], mi??osierni […], czystego serca […], kt??rzy wprowadzaj? pok??j […], kt??rzy cierpi? prze??ladowania dla sprawiedliwo??ci […]. B??ogos??awieni jeste??cie, gdy wam ur?gaj? i prze??laduj? was, i gdy z mego powodu m??wi? k??amliwie wszystko z??e o was […]? (Mt 5, 3-11).

G??ra B??ogos??awie??stwA wok???? nas ??yj? ludzie, kt??rzy b?d? si? puka? w g??ow?, je??li si? powie, ??e jestem szcz???liwy b?d?c ubogim, szcz???liwy b?d?c cichym, szcz???liwy b?d?c ??akn?cym, mi??osiernym, szcz???liwy zachowuj?c czysto??? serca i cia??a… I Papie?? z tak? ogromn? moc? m??wi??, ??e ??wiat dzisiaj ??yje anty??b??ogos??awie??stwami, a zgromadzonych zach?ca??, ??e warto ??y? przykazaniami. M??odym z Ojczyzny powiedzia?? po polsku: ??Droga m??odzie??y z Polski! Wasza obecno??? tutaj sprawia mi du??? rado??? […]. Nie l?kajcie si? powiedzie? ??Tak? Jezusowi, i i??? za Nim jako Jego uczniowie. W??wczas w waszych sercach zago??ci rado??? i staniecie si? b??ogos??awie??stwem dla Polski i dla ??wiata. Tego wam ??ycz? z ca??ego serca?.

Jeste??my szcz???liwi. Po zako??czeniu Eucharystii nikt nie chce odchodzi?. Ka??dy w jaki?? spos??b pragnie wyrazi? swoj? rado???, przez taniec, ??piew. My zostajemy jeszcze na spotkanie z inicjatorami Drogi Neokatechumenalnej: Kiko, Carmen i Ojcem Mario, ok. 50 tys. m??odych. W czasie tego spotkania wsta??o do seminarium ok. 2000 ch??opak??w i tyle samo dziewczyn do zakon??w. Najciekawsze by??y komentarze mundurowych s??u??b porz?dkowych: ??My, ??ydzi s??u??ymy gojom, katolikom! W szabas!? Wszak zaczyna?? si? pi?tkowy wiecz??r.

Ok. 22 wieczorem wracamy do swoich namiot??w. Po deszczu niekt??rzy p??ywaj??. Woda wdar??a si? do namiot??w, mokre ubrania i karimaty, ale nikt nie narzeka, rado??? trwa dalej, a?? do ??witu.

25 marca ?? Kolejny dzie?? naszej pielgrzymki: jest ??wi?to Zwiastowania. Papie?? jest w??a??nie w Nazarecie. Mamy przepi?kn? s??oneczn? pogod?. Nie wiemy co nas czeka, niczego nie mo??emy zaplanowa?, jeste??my na wszystko ??otwarci?. Jedziemy do Tyberiady, do miejsca, gdzie Jordan wyp??ywa z Jeziora i p??ynie dalej, w kierunku Morza Martwego. Szukamy dogodnego miejsca na celebrowanie Eucharystii. Pomagaj? nam nasi kierowcy. Wsz?dzie t??umy. Brak miejsca. Jeden z naszych kierowc??w, ??yd imieniu Moj??esz, wiezie nas na dzia??k? swojego przyjaciela, b?d?c? nad samym brzegiem rzeki Jordan. Daje nam zgod? na pobyt na tym terenie. Przepi?kny zak?tek. W sezonie w??a??ciciel prowadzi tu chyba jak??? kawiarenk?. Na stojakach u??o??one s? kajaki. Ma??y placyk przystrojony jest w jakie?? dziwne totemy. Nasza grupa liczy ok. 100 os??b. Szybko przystosowujemy ??teren? do Eucharystii. Za o??tarz s??????y nam odwr??cona ????d?? przykryta bia??ym obrusem i przystrojona kwiatami polnymi. Podczas Eucharystii odnawiamy przyrzeczenia Chrztu ??wi?tego w rzece Jordan. Ka??dy polany jest jej wod? przez celebrujacych kap??an??w. Dwoje dzieci zostaje ochrzczonych w Jordanie przez zanurzenie, jedno z nich ?? Eliasz, to czternaste dziecko w rodzinie Bojarskich. Kierowca, Moj??esz, ca??y czas obecny, jest wyra??nie wzruszony.

Mamy jeszcze tego dnia pi?kn? wycieczk? po Jeziorze Galilejskim. By??o z tym troch? k??opotu, poniewa?? najpierw okaza??o si?, ??e stateczek, kt??ry po nas przyp??yn???, by?? za ma??y, lub z jakich?? innych powod??w nie chcia?? przyj?? naszej grupy. Trzeba by??o przej??? do innego nabrze??a; sytuacja powt??rzy??a si?, ale do trzech razy sztuka. Za trzecim razem, p??ac?c za ??nadbaga??? (trzy osoby ponad norm?), odp??ywamy. Na ??rodku jeziora otwieramy Pismo ??wi?te. Pan daje nam S??owo z Ewangelii ??w. Jana o Samarytance, z kt??r? Jezus rozmawia przy studni Jakuba, a wi?c katecheza o potrzebie modlitwy nieustaj?cej, w sercu.

Zrywa si? do??? mocny wiatr. Chcemy go ??z??apa? do butelki?. Naszym stateczkiem mocno ko??ysze, tak, ??e woda wdziera si? na pok??ad. Ko??czymy przeja??d??k? w innym miejscu, ale na szcz???cie przez telefon kom??rkowy powiadamiamy kierowc??w naszego autokaru, gdzie jeste??my. Humory nam dopisuj?. W sklepiku z pami?tkami zobaczyli??my w sprzeda??y buteleczk? z napisem: ??powietrze z Jeziora Galilejskiego?! A wi?c nasz pomys?? ze z??apaniem wiatru nie by?? ca??kiem oryginalny.

Tego samego dnia jedziemy jeszcze do Tabgi, miejsca prymatu Piotra, gdzie odby??a si? ta pe??na mi??o??ci rozmowa Jezusa z Piotrem: ??Czy ty Mnie kochasz? Pa?? owce moje!?. Ju?? pod wiecz??r wyje??d??amy jeszcze do Kafarnaum. Ogl?damy ruiny domu ??w. Piotra, w kt??rym Jezus tak cz?sto przebywa??, a tak??e pozosta??o??ci synagogi i wioski rybackiej.

Do naszych namiot??w w Kursi wracamy p????nym wieczorem. Po kolacji idziemy nad brzeg Jeziora. Tu otrzymuj? wiadomo??? z Polski: w wypadku zgin???a szesnastoletnia c??reczka mojej przyjaci????ki ?? modlimy si?. Nie ma odpowiednich s????w, aby pocieszy? j? w tym cierpieniu, ale natychmiast dzwoni? do niej, aby troch? by? z ni? razem. Na pogrzeb zd???ymy przyjecha?. Jak trzeba nieustannie czuwa?, bo nie wiadomo, co mo??e si? zdarzy?. Tak mija to ??wi?to Zwiastowania.

26 marca ?? Dzie?? rozpoczynamy Eucharysti?. Jest niedziela, od rana gor?co. Miejsce jest niezwyk??e: tu, gdzie Jezus dokona?? rozmno??enia siedmiu chleb??w na cztery tysi?ce m???czyzn, a zosta??o siedem kosz??w u??omk??w, oznaczajacych narody poga??skie, kt??re b?d? nasycone Ewangeli?. To wydarzenie upami?tnia ogromny kamie?? z mozaik? przedstawiaj?c? siedem chleb??w i dwie ryby. O??tarz i miejsce dla zgromadzenia przygotowujemy przy tym kamieniu. Niezwyk??e ?? dwunastu celebrans??w, a nad naszymi g??owami przepi?kne stado kilkudziesi?ciu bocian??w. Czytamy Ewangeli? ??w. Jana o tym, jak Jezus wyrzuca ze ??wi?tyni kupcz?cych w niej: ??Nie r??bcie z domu Ojca mego targowiska?. A na ko??cu zdanie: ??Jezus zna wszystkich i nie potrzebuje niczyjego ??wiadectwa o cz??owieku bo wie, co si? w nim kryje?. Uderzaj?ce jest, ??e to S??owo brzmi tak ??wie??o i dotyka mnie dzisiaj swoj? moc?: Jezus zna cz??owieka, czyli mnie. Dobrze wie, co si? we mnie kryje, lepiej ni?? ja sama wiem o sobie! Wszystko we mnie jest dla Niego otwart? ksi?g?.

PalestynaPo Eucharystii jedziemy do Cezarei Filipowej. Kierowca obiecuje nam, ??e pojedziemy najpi?kniejsz? tras? widokow? w Izraelu. Rzeczywiscie! Krajobraz jest przepi?kny. Ile wysi??ku ludzkiego by??o potrzeba, by na tym bezwodnym pustkowiu wyros??y pi?kne sady grapefruitowe, pomara??czowe i bananowe. Ka??de drzewko jest oddzielnie nawadniane systemem w???ykowatych kanalik??w z wod? czerpan? z Jordanu. Jak to si? dzieje, ??e jedne drzewka maj? dopiero p?ki, drugie kwitn? a inne ju?? owocuj??

Z daleka nad nami masywne g??ry Hermonu, zawsze pokryte ??niegiem. Tam ma swoje ??r??d??a Jordan. W Cezarei wyp??ywaj?ce ze ska??y Jego wody s? ju?? obfite i rozlewaj? si? szeroko, a p????niej, opadaj?c gwa??townie, tworz? przepi?kne kaskady i wodospady. Mamy du??o czasu na indywidualny kontakt z t? przedziwn? przyrod?: kaktusy tworz?ce zielony g?szcz, gdzie kryj? si? jaszczurki. Podziwiamy rozpo??cieraj?cy si? w dole i wok???? nas krajobraz. Odpoczywamy.

Wieczorem odlatuje z Izraela Ojciec ??wi?ty. Czuj?, ??e ju?? nie mamy co tu robi?. Nasza godzina narod??w ko??czy si? wraz z Jego odlotem. My odlatujemy nast?pnego dnia.

27 marca 2000 roku ?? Od rana pakujemy baga??e, kt??re tu na miejscu przy naszych namiotach odbiera od nas s??u??ba celna Izraela. Wsiadamy ??wolni? do autokar??w, by jecha? na lotnisko do Tel-Awiwu, ale ??korki? s? tak du??e, ??e mamy powa??ne op????nienie. Kierowcy swoimi sposobami powiadomili lotnisko o naszym problemie ?? tak, ??e zatrzymano samolot i wszyscy weszli??my na pok??ad. O 22,00 l?dujemy w Warszawie.

Ziemia ??wi?ta pozostanie w moim
sercu na zawsze!
Lublin, 25 marca 2002 roku

Wróć na górę ↑